Grecja grozi zalegalizowanym morderstwem
DNIA 8 sierpnia ubiegłego roku sąd wojskowy w Atenach, stolicy Grecji, skazał na karę śmierci dwudziestodwuletniego Christosa Kazanisa. Czy był to jakiś podły przestępca, być może morderca? Nie; rząd Grecji uznał za „przestępstwo” podyktowaną przekonaniami religijnymi odmowę posługiwania się orężem. Kazanisa skazano tak bezwzględnie, chociaż już odbył wyrok dwóch lat więzienia za odmowę służby wojskowej z przyczyny skrupułów sumienia!
Nie po raz pierwszy sąd grecki wydał wyrok śmierci na świadka Jehowy za odmowę służby wojskowej ze względu na sprzeciw sumienia. Mniej więcej sześć miesięcy wcześniej także skazano na śmierć George’a Roussopoulosa. W wyniku rewizji procesu wyrok ten został jednak zamieniony na karę siedmiu lat więzienia, którą ten świadek Jehowy obecnie odsiaduje.
Tego rodzaju poczynania sądu greckiego wywołały na całym świecie oburzenie u wielu poszczególnych ludzi, jak również przedstawicieli różnych organizacji i rządów. Rzecz to naprawdę przerażająca, gdy kraj, który się ma za „kolebkę demokracji”, grozi czymś, co jest równoznaczne z legalnym mordowaniem pokojowo usposobionych obywateli!
Na jeszcze ostrzejsze potępienie zasługują przywódcy religijni Kościoła ortodoksyjnego w Grecji. To oni są zasadniczymi podżegaczami usiłującymi skłonić rząd do zgnębienia świadków Jehowy. Stało się to oczywiste po wypowiedzi prymasa greckiego Kościoła ortodoksyjnego, arcybiskupa Chryzostomosa, na temat kary śmierci wydanej na Kazanisa. Arcybiskup oświadczył: „Kościół grecko-ortodoksyjny uważa członków tej herezji za wrogów nr 1.” Wyjawiając, że grecki Kościół ortodoksyjny usiłuje posługiwać się państwem jako narzędziem do osiągania własnych celów, arcybiskup stwierdził: „Niejednokrotnie apelowaliśmy do władz o interwencję, aby postawiły w stan oskarżenia lub aresztowały tych spośród nich, którzy się zajmują nawracaniem innych.”
Przykładem tego był wypadek, jaki miał miejsce niespełna cztery lata temu, kiedy to — jak podano w gazecie New York Times z 17 sierpnia ubiegłego roku — „rząd grecki pod naciskiem organizacji ortodoksyjnej odwołał wydane poprzednio zezwolenie na odbycie w Atenach międzynarodowego zgromadzenia świadków Jehowy; uczynił to na dziesięć dni przed planowanym terminem rozpoczęcia.” Tysiąc pięćset uczestników znajdowało się wówczas już w Atenach lub w drodze do tego miasta.
Co do kary śmierci, wydanej na Kazanisa, arcybiskup Chryzostomos powiedział: „Kościół nie chce się wtrącać do decyzji państwa, to jest wojskowego wymiaru sprawiedliwości.” Mordowanie człowieka przez rząd Grecji za to, że na pierwszym miejscu w życiu stawia posłuszeństwo wobec prawa Bożego, nazywa on wymierzeniem „sprawiedliwości”!
Któż to w pierwszym stuleciu naszej ery posługiwał się świeckim rządem do prześladowania innych? Czy może Jezus Chrystus lub jego uczniowie? Wprost przeciwnie! Duchowieństwo wrogie Jezusowi skłoniło władzę rzymską do prześladowania Jezusa i pierwszych chrześcijan! Kiedy namiestnik rzymski rzucił pytanie, co ma uczynić z Jezusem, wtedy właśnie fanatyczni kapłani krzyczeli: „Niech będzie przybity do pala!” — Mat. 27:20-23, NW.
Jakże podobni do nich są dziś przywódcy Kościoła ortodoksyjnego w Grecji! Jak obłudnicy religijni za dni Jezusa, tak i oni chcą mordować niewinnych, którzy starają się sumiennie spełniać wolę Boga. A do wykonania swej brudnej roboty ci greccy duchowni na wzór kapłanów współczesnych Jezusowi posługują się państwem.
Nie sądźmy jednak, że uchodzi to uwagi wszechmocnego Boga całego wszechświata. W oznaczonym przez siebie czasie zażąda On zdania sprawy od tych, którzy prześladowali niewinnych. Proroctwo zawarte w Biblii stwierdza z całą stanowczością — tak jakby to się już wydarzyło — że Bóg „pomścił (...) krew sług swoich”. (Obj. 19:2) Pomsta ta nastąpi wkrótce, przy końcu teraźniejszego porządku rzeczy, gdy Bóg usunie systemy religijne, które prześladowały Jego sług. — Obj. 18:8.
Chcąc dać wyraz swemu oburzeniu wywołanemu tym wyrokiem śmierci, kilku członków parlamentu brytyjskiego wysłało do króla Grecji telegramy protestacyjne, a pewne organizacje protestowały przeciw temu w różnych częściach świata, urządziwszy demonstracje przed gmachami ambasad greckich. W Holandii nawet obrzucono okna przedstawicielstwa greckiego kamieniami. Świadkowie Jehowy nie brali jednak udziału w tych aktach gwałtu, ani też w marszach protestacyjnych zorganizowanych w Nowym Jorku, czy gdzie indziej.
Pomimo tego prasa grecka oczerniła ich również pod tym względem. W ateńskim piśmie Eleftheros Kosmos (Wolny świat) ukazał się artykuł, któremu nadano tytuł: „Świadkowie Jehowy obrzucają kamieniami nasz konsulat w Amsterdamie.” Następujący po tym artykuł podawał jednak: „Ubiegłej nocy nieznani sprawcy obrzucili kamieniami okna miejscowego konsulatu greckiego.” Gazeta przyznawała, że w tym czasie sprawcy byli nieznani. Ale uprzedzony redaktor twierdził w tytule, że to świadkowie Jehowy posunęli się do rzucania kamieniami! Tymczasem władze policyjne w Amsterdamie stwierdziły, że z całą pewnością nie świadkowie Jehowy, lecz przedstawiciele ruchu tak zwanych „prowosów” pikietowali przed ambasadą i obrzucili ją kamieniami.
Wyrok śmierci na Kazanisa stanowi dalszą ujmę dla opinii rządu greckiego. Wskazano na to w artykule wstępnym angielskiej gazety Manchester Guardian z dnia 16 sierpnia ub. r., gdzie czytamy: „Grecy nie po raz pierwszy skazali na śmierć człowieka uchylającego się od służby wojskowej ze względu na sumienie. (...) Ten surowy wyrok, wydany przez sąd wojskowy jednego z naszych sprzymierzeńców, jest oburzający. Grecja jest z nami sprzymierzona w układzie powołanym do życia celem wspólnej obrony przed atakiem z zewnątrz oraz w celu ochrony ideałów swobody i wolności, które były pieczołowicie chronioną tradycją starożytnych Aten, a których zdaje się raczej brakować w dzisiejszej Grecji. Jeżeli grecki rząd i władze wojskowe są tak nieczułe na nakazy sumienia, że potrafią się zdobyć na tego rodzaju okrutny wyrok, to niewątpliwie Grecja, podobnie jak Portugalia, zostanie potępiona przez opinię publiczną za brak humanitaryzmu i poczuje się w sojuszu zachodnim odizolowana. Wyrok ten będzie może wzorem poprzedniego złagodzony na (...) karę więzienia. Ale i ta kara, chociaż mniej surowa, wcale nie jest reklamą wolności społeczeństwa.”
W dniu 30 sierpnia grecki sąd wojskowy przeprowadził rewizję procesu i omawiany wyrok został zamieniony na cztery i pół roku więzienia. Co to jednak oznacza. Znaczy to, że Kazanis nie tylko ma przesiedzieć kilka lat w więzieniu, ale po wyjściu na wolność znowu stanie w obliczu takiej samej próby!
Zastanowiwszy się nad tym, czy można coś w tej sprawie uczynić, mnóstwo czytelników Strażnicy w innojęzycznych wydaniach wystosowało listy protestacyjne do przedstawicieli władz Grecji, w tym zwłaszcza do króla Konstantyna, do premiera Stefanosa Stefanopoulosa, jak również do ambasadorów i konsulów greckich w poszczególnych krajach. Uznali, że w ten sposób przynajmniej dołączają swój głos protestu przeciw upieraniu się rządu greckiego przy groźbie zalegalizowanego mordowania niewinnych chrześcijan.