BIBLIOTEKA INTERNETOWA Strażnicy
BIBLIOTEKA INTERNETOWA
Strażnicy
polski
  • BIBLIA
  • PUBLIKACJE
  • ZEBRANIA
  • w85/15 ss. 25-26
  • Zdecydowani przybyć na zgromadzenie

Brak nagrań wideo wybranego fragmentu tekstu.

Niestety, nie udało się uruchomić tego pliku wideo.

  • Zdecydowani przybyć na zgromadzenie
  • Strażnica Zwiastująca Królestwo Jehowy — 1985
  • Podobne artykuły
  • Program zgromadzenia specjalnego w roku służbowym 2010
    Nasza Służba Królestwa — 2009
  • Zgromadzenia świadków Jehowy pod hasłem: „Słowo Prawdy”
    Strażnica Zwiastująca Królestwo Jehowy — 1966
  • Zgromadzenia wspierające działo czynienia uczniów
    Strażnica Zwiastująca Królestwo Jehowy — 1968
  • Dookoła świata ze Zgromadzeniem pod hasłem „Wiecznotrwała dobra nowina”
    Strażnica Zwiastująca Królestwo Jehowy — 1963
Zobacz więcej
Strażnica Zwiastująca Królestwo Jehowy — 1985
w85/15 ss. 25-26

Zdecydowani przybyć na zgromadzenie

„ULEWA, jakiej nie było od 80 lat; zginęło 28 osób” — tak donosiły nazajutrz nagłówki w prasie. W ciągu zaledwie 6 godzin, od drugiej w nocy do ósmej rano, na północne obszary Tajwanu opadło około 250 mm deszczu. Klęska dotknęła zwłaszcza miasto Tajpej. W kilku godzinach spadło tam tyle wody, co normalnie w ciągu miesiąca; niektóre miejsca zostały zalane na wysokość 4 metrów. A tu akurat tego dnia miał się odbyć w Tajpej zjazd Świadków Jehowy z północnego Tajwanu. Czy mimo wszystko uda się im przybyć na drugi dzień zgromadzenia obwodowego, urządzanego co 6 miesięcy?

Oboje z żoną nie zdawaliśmy sobie sprawy z rozmiarów ulewy, gdy rankiem 3 czerwca 1984 roku zbudziliśmy się ze snu. Silne deszcze monsunowe są tu w porze letniej normalnym zjawiskiem, więc przestaliśmy zwracać na nie uwagę. Po chwili dotarła jednak do naszej świadomości jakaś dziwna cisza. Nie kursowały miejskie autobusy, które normalnie zatrzymywały się co parę minut przed kamienicą, gdzie była nasza kwatera. Kiedy o 7.30 wyłączono światło, zorientowaliśmy się, że nie był to zwykły deszcz. Niespokojny o zgromadzenie, które miało się rozpocząć o 9.55, zatelefonowałem do brata odpowiedzialnego za nagłośnienie, aby się upewnić, czy dysponuje zasilaną z akumulatora aparaturą wzmacniającą i oświetleniową na wypadek, gdyby w czasie programu nie było prądu.

Mniej więcej w tym samym czasie przyjaciele i sąsiedzi zaczęli nas powiadamiać o rozmiarach powodzi w naszej dzielnicy. Zdecydowani przybyć punktualnie na ranną sesję, wyjechaliśmy motocyklem zaraz po godzinie ósmej. W normalnych warunkach droga do Sali Zgromadzeń trwałaby 20 minut. Zaledwie jednak wyjechaliśmy z naszej ulicy, stało się jasne, że z dostaniem się na miejsce będą trudności. Spróbowaliśmy czterech różnych dróg, ale po wjechaniu na niżej położony teren wszystkie okazały się nieprzejezdne. Nieraz już forsowaliśmy na motorze wodę głęboką na 30 do 40 cm, gdy w czasie pory deszczowej wypadło nam odwiedzać zbory. Ale tym razem nawet autobusy i ciężarówki tkwiły w wodzie sięgającej do pasa. Odstawiliśmy więc motocykl z powrotem do domu, decydując się iść na piechotę. Byliśmy zdecydowani spotkać się tego dnia z naszymi duchowymi braćmi.

Przejście pieszo też nie było łatwe. Chociaż deszcz przestał padać, wody wciąż przybywało. Gdy się zbliżyliśmy do rzeki Ching Mei, ujrzeliśmy, jak z kratek ściekowych i włazów tryskają brudne fontanny, ponieważ wezbrane wody za wałami sięgały znacznie wyżej niż pobliski teren. Chwyciliśmy się pod ręce i z trudem zaczęliśmy brnąć w bystrym nurcie, ostrożnie stawiając krok za krokiem, żeby nie wpaść w jakąś dziurę. Dopiero gdy się wspięliśmy na most, zdaliśmy sobie w pełni sprawę z powagi sytuacji. Mały strumyk na dnie szerokiego łożyska, gdzie uprawiano warzywa i hodowano świnie, płynący zawsze jakieś 15 metrów niżej, przekształcił się w rwącą rzekę, która wypełniała koryto niemal po brzegi wałów, tocząc teraz fale zaledwie metr pod mostem!

Po drugiej stronie powódź wyglądała jeszcze groźniej. Jednakże według relacji kilku mężczyzn, którzy nadeszli z naprzeciwka, trochę dalej nie było aż tak źle, a prócz tego po ulicach kursowały autobusy i taksówki. Puściliśmy się więc w tamtym kierunku. Ale w miarę posuwania się do przodu nurt przybierał na sile. Żona, niższa wzrostem, musiała mocno się mnie uczepić, żeby nie stracić równowagi. W ten sposób doszliśmy do miejsca, które zdawało się być nie do przebycia. Z bocznej ulicy wpadał głęboki, rwący strumień. Na szczęście w poprzek już rozciągnięto dwie liny; trzymając się ich kurczowo, zdołaliśmy jakoś przebyć ten odcinek. Teren wznosił się teraz stopniowo i robiło się coraz płycej. W końcu mogliśmy się zatrzymać i wylać wodę z butów, żeby mieć lżejsze nogi.

Na pierwszej niezalanej ulicy ujawniła się następna trudność w dotarciu na kongres: w kilku kursujących autobusach panował niesłychany ścisk, a większość taksówek nie chciała dobierać pasażerów. W końcu jedna się zatrzymała, choć była już częściowo zajęta. Po licznych objazdach wokół obszarów zalanych wodą przybyliśmy krótko po godzinie 10 do Sali Zgromadzeń.

Ku naszej radości przeważająca większość uczestników była już na miejscu i czekała na rozpoczęcie programu. Dostanie się tu kosztowało każdego wiele wysiłku; wszyscy brnęli przez wodę o różnej głębokości, ponieważ autobusy i motocykle, z których zazwyczaj korzystali, stały się bezużyteczne. Jakąż radość sprawiał widok takiego doceniania! Na terenie tym jest zaledwie 417 głosicieli, ale nawet wiele osób zainteresowanych, nie zważając na powódź, również postanowiło przybyć, aby się pokrzepić prawdami duchowymi zaczerpniętymi z Biblii. Na sesji przedpołudniowej było 629 obecnych, ale liczba ta zwiększyła się do 764 osób, które po południu wysłuchały przemówienia kluczowego! Na północnych obszarach Tajwanu ponad 30 ludzi utonęło lub zginęło w obsuwającym się mule, ale z tych, którzy się wybrali na zgromadzenie, nikt nie doznał żadnych obrażeń. Radowali się wspaniałym programem, wdzięczni Jehowie Bogu za opiekę.

Mieliśmy ufne przekonanie, że Jehowa weźmie nas w opiekę, jeśli będziemy zdecydowani przybyć na zgromadzenie, nie martwiąc się zbytnio o nasze domy ani o to, co w nich zostało. I rzeczywiście — nikt z obecnych nie poniósł żadnych poważniejszych strat. Natomiast przebywanie wśród współchrześcijan i wysłuchanie znakomitego programu przyniosło wszystkim wiele pożytku. Był to dla nas dowód, że chociaż łatwo jest zrezygnować z pójścia na zebranie lub zgromadzenie, gdy się pojawią jakieś trudności, to jednak ci, którzy się zdobędą na odpowiedni wysiłek, zostaną sowicie nagrodzeni. (Materiał nadesłany).

    Publikacje w języku polskim (1960-2026)
    Wyloguj
    Zaloguj
    • polski
    • Udostępnij
    • Ustawienia
    • Copyright © 2025 Watch Tower Bible and Tract Society of Pennsylvania
    • Warunki użytkowania
    • Polityka prywatności
    • Ustawienia prywatności
    • JW.ORG
    • Zaloguj
    Udostępnij