Co miały znaczyć słowa mędrca?
Pogoń za bogactwem — marnością
Mądry król Salomon zauważył, że gromadzenie bogactw materialnych nie daje prawdziwego zadowolenia. Napisał w związku z tym: „Kto kocha się w pieniądzach, pieniądzem się nie nasyci; a kto się kocha w zasobach, ten nie ma z nich pożytku. To również jest marność. Gdy dobra się mnożą, mnożą się ich zjadacze. I jakiż pożytek ma z nich właściciel, jak ten, że nimi napawa swe oczy?” — Kohel. 5:9, 10.
Kto ma dużo, i tak bywa niezadowolony, bo chce jeszcze więcej. W miarę tego, jak przybywa mu „dóbr”, czyli bogactw, potrzebuje więcej sług i sił najemnych, żeby należycie zadbać o tę majętność, ale trzeba im płacić za usługi. Kiedy majątek jest zbyt duży, właściciel już nie może sam go spożytkować. Na przykład jest w stanie nosić na raz tylko jedno ubranie; zdoła też spożyć tylko ograniczoną ilość pokarmów i napojów. Ostatecznie ma jedynie tę satysfakcję, iż patrzy na zgromadzone bogactwo i szczyci się, że to jego własność. Jeżeli jest chciwy, zdarza się, że mu sprawia przykrość oddawanie części majątku na opłacenie sług i najętych robotników.
Ponadto bogacz nieraz bardzo się niepokoi o to, co posiada. W przeciwieństwie do zwykłego robotnika, który nie dysponuje wielkim dobytkiem i nie musi się o niego martwić, człowiek majętny potrafi się tak przejmować, że nawet noc nie przynosi mu wytchnienia. Salomon zauważył: „Słodki jest sen robotnika, czy mało, czy dużo on zje, lecz bogacz mimo swej sytości nie ma spokojnego snu”. — Kohel. 5:11.
Wskutek niepewnych warunków życia na ziemi ten, kto wciąż zbija majątek, może nagle ku swemu przerażeniu popaść w nędzę i to w chwili najbardziej nie sprzyjającej odzyskaniu równowagi. Wskazał na to Salomon słowami: „Istnieje bolesna niedola — widziałem ją pod słońcem: bogactwo przechowywane na szkodę właściciela. Bogactwo to bowiem przepada na skutek jakiegoś nieszczęścia i urodzi mu się syn, a w ręku jego niczego już nie ma”. — Kohel. 5:12, 13.
Pomyśl tylko, czytelniku, jak wielką tu opisano tragedię! Ktoś ciężką pracą doszedł majętności. Zamiast jednak korzystać z owoców swoich wysiłków, tylko dalej zbiera bogactwa. Sam na tym traci, bo pozbawia się normalnych wygód, na które mógłby sobie przecież pozwolić. W dodatku ciągle się martwi, by nie stracić swej fortuny, i niepokoi o to, jak ją pomnożyć. W końcu przepada mu wszystko wskutek przeciwności losu, jakiegoś „nieszczęścia”, na przykład ryzykownie przedsięwziętego interesu. Póki więc miał bogactwo, nie czerpał z niego pożytku, a gdy w końcu narodził mu się syn, nie ma już do przekazania mu żadnego dziedzictwa.
Następnie Salomon zwraca uwagę na jeszcze inny aspekt tego zagadnienia, tym lepiej ukazujący marność i bezsensowność gromadzenia wielkiego majątku. Czytamy: „Jak wyszedł z łona swej matki nagi, tak znowu odejdzie, jak przyszedł, i nie wyniesie z swej pracy niczego, co mógłby w ręku zabrać ze sobą. Bo również i to jest bolesną niedolą, że tak odejdzie, jak przyszedł. I cóż mu przyjdzie z tego, że trudził się na próżno?” (Kohel. 5:14, 15). Istotnie, w chwili śmierci cały trud włożony w gromadzenie majętności absolutnie nie ma znaczenia. Kiedy taki bogacz leży na łożu śmierci, nie może się nawet pocieszyć myślą, że zrobił coś dla uszczęśliwienia drugich.
Jakże wielką cenę płaci skąpiec za swą nienasyconą żądzę zdobywania pieniędzy! Salomon kontynuuje: „A nadto przez wszystkie swe dni w ciemności jada i w wielkim zmartwieniu, w chorobie i w gniewie” (Kohel. [Eklez.] 5:16, BT, wyd. I). Człowiek taki jest nieszczęśliwy. Całe życie upływa mu w ponurym nastroju. Skąpi sobie nawet jedzenia, po prostu z obawy, że uszczknie nieco ze swego bogactwa. Ma niezdrowe usposobienie duchowe, a to może się przyczynić do utraty zdrowia fizycznego. Kiedy choruje, martwi się, że jest bezczynny i jego pole pracy leży odłogiem. Drażni go i gniewa wszystko, co mu przeszkadza w dalszym mnożeniu bogactwa.
Doprawdy, taki materialistyczny tryb życia nie popłaca, jest jałowy. Dlatego Salomon radzi, by czerpać zadowolenie z wykonywanej pracy, pisząc: „Oto, co ja uznałem za dobre, że piękną jest rzeczą jeść i pić, i szczęścia zażywać przy swojej pracy, którą się człowiek trudzi pod słońcem, jak długo się liczy dni jego życia, których mu Bóg użyczył. Bo to tylko jest mu dane”. — Kohel. 5:17.
W nawiązaniu do pomyślnych następstw, jakie z tej rady wynikają dla człowieka, Salomon stwierdza: „Dla każdego też człowieka, któremu Bóg daje bogactwo i skarby, i któremu pozwala z nich korzystać, wziąć swoją część i cieszyć się przy swoim trudzie — to Bożym jest darem. Taki nie myśli wiele o dniach swego życia, gdyż Bóg go zajmuje radością serca”. — Kohel. 5:18, 19.
Kto traktuje swą zamożność jako dar od Boga, nie będzie magazynował bogactw, ale użyje ich dla dobra innych. Ma zrównoważony pogląd na majętność, gdyż kieruje się mądrością Bożą. Cokolwiek posiada, daje mu więc radość. Jehowa Bóg daje mu cieszyć się jedzeniem i piciem w tym sensie, że użyczył mu mądrości do właściwego korzystania z dóbr materialnych. Jednocześnie taka osoba nie martwi się zbytnio z powodu krótkotrwałości życia, jego problemów i niepewności. Z wyświadczania drugim dobra czerpie tyle zadowolenia, że wspomniane ujemne strony życia niewiele zaprzątają mu umysł. Raduje się całym sercem.
Zatem mądrze postępuje ten, kto się stara korzystać z życia w sposób rozsądny. Zaoszczędzi sobie rozczarowań, jakie spotykają ludzi całkowicie pochłoniętych dążeniami materialistycznymi.