Co o tym sądzić?
Jak silny bywa wpływ rówieśników?
„Wychowuj chłopca odpowiednio do drogi, którą ma iść, a nie zejdzie z niej nawet w starości”, czytamy w Księdze Przysłów 22:6 (Biblia warszawska). Czy ta biblijna rada pozostaje aktualna? Owszem, zwłaszcza w odniesieniu do wartości duchowych. Dawid A. de Vaus, doktor filozofii z Uniwersytetu La Trobe w australijskim stanie Wiktoria, opublikował ostatnio artykuł w kwartalniku „Adolescence”, gdzie pisze, iż „w dziedzinie rzeczy świętych (w tym wypadku w dziedzinie wierzeń) rodzice odgrywają większą rolę niż rówieśnicy”, to znaczy wywierają większy wpływ na ukierunkowanie dzieci pod względem religijnym.
Badania doktora de Vausa, którymi objął 375 australijskich młodocianych w wieku od 16 do 18 lat, faktycznie potwierdzają znaczenie oddziaływania rodziców na kształtowanie się poglądów religijnych u dzieci. Ale chociaż w tym zakresie rodzice odnoszą zwycięstwo nad rówieśnikami dziecka, omawiane badania bynajmniej nie wskazują, jakoby dotyczyło to również religijnego zachowania się kilkunastolatka. Toteż u chrześcijańskich rodziców godne pochwały jest nie tylko to, że ‛wychowują dzieci w duchu Pańskim, w Jego nauce i karności’, lecz także to, że dbają o budujące towarzystwo dla nich, pamiętając o przestrodze biblijnej: „Złe towarzystwo psuje dobre obyczaje” (Efez. 6:4; 1 Kor. 15:33, Kowalski).
Walka o byt gospodarki światowej
Podczas gdy systemy ekonomiczne państw uprzemysłowionych usiłują otrząsnąć się z zastoju, w jaki świat popadł od roku 1980, „gospodarka wielu krajów podupada”, stwierdza się w publikacji pt. „The World Development Report 1983” sporządzonej dla potrzeb Banku Światowego. „Recesja trwa dłużej niż się spodziewano i zahamowała globalny postęp w sposób tak odczuwalny, jak to nie miało miejsca od czasów Wielkiego Kryzysu” z lat trzydziestych, oświadczył A. W. Clausen, prezes Banku Światowego. Według tego sprawozdania przyszłość nie przedstawia się w różowych barwach. W zakończeniu podano: „Ludności nieubłaganie przybywa, produkcja i handel nie nadąża, szerzy się bezrobocie, (...) wiele krajów pozaciągało ogromne długi”, a „przedłużający się kryzys w państwach rozwijających się będzie dalej opóźniał gospodarczą rekonwalescencję krajów uprzemysłowionych”.
Ludzie mogą podejmować nawet szczere wysiłki, by naprawić świat, ale psalmista mądrze radzi: „Nie pokładajcie ufności w szlachetnie urodzonych ani w synu ziemskiego człowieka, do którego wybawienie nie należy”. Natomiast „szczęśliwy ten, (...) kto ma nadzieję w Jehowie, swoim Bogu” (Ps. 146:3, 5).
Wartość dyscypliny
Zdaniem niektórych ludzi, stosowane przez Świadków Jehowy wykluczanie grzeszników ze społeczności, czyli ekskomunika to zbyt ostry środek zaradczy. Ukazująca się w mieście St. Petersburg na Florydzie gazeta „Times”, w której opublikowano artykuł na ten temat, zamieściła później wypowiedź pewnego czytelnika adresowaną do „osób uważających, że postępowanie Świadków jest chyba zbyt surowe”. Czytelnik ów przyznał: „Ja zostałem wykluczony w tym roku [kwiecień 1981]. (...) Robiłem coś, o czym wiedziałem, że Biblia to potępia. Łamałem prawo. W niektórych sprawach kłamałem i nie okazałem skruszonego ducha”.
Czytelnik ten napisał o Świadkach Jehowy: „Ludzi wyklucza się ze społeczności, gdy się nie stosują do wysokich mierników Bożych jasno wyłuszczonych w Jego ‛Słowie’. Wina jest po ich stronie”. Nie zaprzeczył, że tak było w jego wypadku. „Gdyby inne organizacje były równie ‛surowe’, byłoby znacznie mniej samolubnych przestępców, a tym samym o wiele mniej cierpień i problemów na świecie”.
Jednakże niewiele organizacji religijnych ma tyle odwagi, by wystąpić przeciw zatwardziałym grzesznikom, jak nakazuje Pismo Święte: „Usuńcie spośród siebie niegodziwca” (1 Kor. 5:13). Takie działanie oczyszcza imię Boże z zarzutów, chroni członków zboru od złego towarzystwa i zarazem stwarza nadzieję, że winowajca się poprawi. A ponadto wbrew niektórym twierdzeniom sentymentalne pobłażanie takiej osobie jest dalekie od „miłości Chrystusowej”, gdyż sam Jezus polecił, żeby osobnika nie zdobywającego się na skruchę „traktować jak obcego” (Mat. 18:15-17, Przekład współczesny).
Z drugiej strony dobrodziejstwo takiego stanowczego kroku znalazło potwierdzenie w wypadku wyżej wspomnianego człowieka. Okazał skruchę i został ponownie przyjęty w szeregi Świadków Jehowy.