BIBLIOTEKA INTERNETOWA Strażnicy
BIBLIOTEKA INTERNETOWA
Strażnicy
polski
  • BIBLIA
  • PUBLIKACJE
  • ZEBRANIA
  • g90 8.6 ss. 6-8
  • Istoty pozaziemskie — gdzie są?

Brak nagrań wideo wybranego fragmentu tekstu.

Niestety, nie udało się uruchomić tego pliku wideo.

  • Istoty pozaziemskie — gdzie są?
  • Przebudźcie się! — 1990
  • Śródtytuły
  • Podobne artykuły
  • Zaczynają się wątpliwości
  • Kruche podstawy
  • Błędna religia
  • Istoty pozaziemskie — odwieczne marzenie
    Przebudźcie się! — 1990
  • Czy poza ziemią istnieją istoty rozumne?
    Przebudźcie się! — 1982
  • Są dowody!
    Przebudźcie się! — 1982
  • Kontrowersje wokół pochodzenia wszechświata
    Czy istnieje Stwórca, który się o ciebie troszczy?
Zobacz więcej
Przebudźcie się! — 1990
g90 8.6 ss. 6-8

Istoty pozaziemskie — gdzie są?

ZDANIEM autora publikacji popularnonaukowych Isaaca Asimova „pytanie to w pewnym sensie psuje szyki” tym, którzy wierzą w życie na innych planetach. Zadane po raz pierwszy w 1950 roku przez fizyka atomowego Enrico Fermiego stało się podstawą argumentacji, którą można by streścić następująco: Jeżeli na innych planetach naszej Galaktyki powstało rozumne życie, to obecnie powinno istnieć wiele cywilizacji wyprzedzających nas o miliony lat. Powinny one już od dawna podejmować podróże międzygwiezdne i zaludniać Galaktykę, kolonizując ją i badając według swego upodobania. Wobec tego gdzie są te istoty pozaziemskie?

Chociaż ten „paradoks Fermiego” wyraźnie niepokoi niektórych naukowców zajmujących się programem SETI, często odpowiadają oni, że z podróżami międzygwiezdnymi wiążą się niesłychane trudności. Nawet gdyby statek kosmiczny poruszał się z prędkością światła, co i tak byłoby nie lada wyczynem, potrzebowałby 100 tysięcy lat na przemierzenie naszej Galaktyki. A przekroczenie tej prędkości uchodzi za niemożliwe.

Książki i filmy fantastyczno-naukowe, w których pojazdy kosmiczne przemykają od jednej gwiazdy do drugiej w ciągu zaledwie kilku dni lub godzin, nie opierają się na nauce, tylko na fantazji. Odległości między gwiazdami są tak ogromne, że aż niewyobrażalne. Gdyby zbudować model naszej Galaktyki na tyle mały, żeby Słońce (które jest tak olbrzymie, iż mogłoby pomieścić miliony planet wielkości Ziemi) miało rozmiary pomarańczy, to przeciętna odległość między gwiazdami w tym modelu wynosiłaby jeszcze 1500 kilometrów.

Z tego właśnie powodu naukowcy pracujący w ramach SETI tak bardzo liczą na radioteleskopy; uważają, że nawet gdyby wysoko rozwinięte cywilizacje nie odbywały podróży międzygwiezdnych, to jednak poszukiwałyby innych form życia za pomocą stosunkowo taniego i wygodnego środka, jakim są fale radiowe. Ale paradoks Fermiego wciąż nie daje im spokoju.

Amerykański fizyk Freeman J. Dyson doszedł do wniosku, że jeśli w naszej Galaktyce istnieją wysoko rozwinięte cywilizacje, udowodnienie tego powinno być tak łatwe, jak znalezienie śladów cywilizacji technicznej na Manhattanie w Nowym Jorku. Galaktyka powinna wprost huczeć od obcych sygnałów i odgłosów gigantycznych przedsięwzięć inżynieryjnych. Tymczasem nic takiego nie wykryto. W pewnym artykule na ten temat powiedziano, że słowa „szukaliśmy, nie znaleźliśmy”, stały się jakby litanią odmawianą przez astronomów realizujących program SETI.

Zaczynają się wątpliwości

Wielu naukowców powoli pojmuje, że ich koledzy przyjęli w tej sprawie zbyt optymistyczne założenia. Ich zdaniem w naszej Galaktyce istnieje znacznie mniej wysoko rozwiniętych cywilizacji. Według niektórych jest tylko jedna — nasza. Inni twierdzą, że z matematycznego punktu widzenia i jedna to za dużo — nawet nas nie powinno tu być!

Nietrudno zrozumieć powody tego sceptycyzmu. Można je streścić w dwóch pytaniach: Gdyby istniało życie poza Ziemią, to gdzie? I skąd by się tam wzięło?

Na pierwsze pytanie ktoś mógłby odpowiedzieć: „Na innych planetach”. Ale w naszym Układzie Słonecznym tylko na jednej planecie panują warunki sprzyjające życiu. Chodzi o tę, na której żyjemy. A co z planetami obiegającymi miliardy innych gwiazd naszej Galaktyki? Czy niektóre nie mogłyby być kolebką życia? Trzeba powiedzieć, że naukowcy do dziś nie dostarczyli ostatecznego dowodu istnienia choćby jednej planety poza Układem Słonecznym. Dlaczego?

Wykrycie planety jest niezmiernie trudne. Nie wysyła ona własnego światła, a ponieważ gwiazdy leżą daleko, więc odkrycie nawet ogromnej planety wielkości Jowisza można porównać z wypatrzeniem pyłku unoszącego się koło silnej żarówki odległej o wiele kilometrów.

Jeżeli nawet takie planety rzeczywiście istnieją — a wskazują na to różne dowody pośrednie — nie oznacza to jeszcze, że krążą one akurat wokół odpowiedniej gwiazdy, w odpowiednim punkcie Galaktyki, w odpowiedniej odległości od gwiazdy ani że są odpowiedniej wielkości i mają odpowiedni skład, żeby mogły się nadawać do życia.

Kruche podstawy

Gdyby nawet istniało mnóstwo planet spełniających te trudne wymagania konieczne do podtrzymania życia, takiego jakie znamy, to pozostaje pytanie: Skąd by się ono tam wzięło? W ten sposób dochodzimy do samych podstaw wiary w istnienie życia na innych planetach, do teorii ewolucji.

Wielu naukowcom wydaje się logiczne założenie, że skoro na naszej planecie życie mogło się rozwinąć z materii nieożywionej, to można przyjąć, iż na innych zdarzyło się to samo. Pewien autor napisał: „Wśród biologów panuje opinia, że życie pojawi się wszędzie tam, gdzie są sprzyjające warunki”. Tu jednak teoria ewolucji napotyka nieprzezwyciężoną trudność. Jej zwolennicy bowiem nie potrafią nawet wyjaśnić, jak powstało życie na naszej planecie.

Uczeni Fred Hoyle i Chandra Wickramasinghe szacują, że prawdopodobieństwo przypadkowego powstania enzymów niezbędnych dla życia wynosi 1 do 10⁠40 000 (jedynka z 40 000 zer). A naukowcy Feinberg i Shapiro posuwają się jeszcze dalej. W książce Life Beyond Earth (Życie poza Ziemią) podają, że prawdopodobieństwo, iż niegdyś w bulionie pierwotnym powstały elementarne cegiełki życia, wynosi 1 do 10⁠1 000 000. Gdyby chcieć zapisać tę liczbę w pełnej postaci, czasopismo, które masz w ręku, musiałoby mieć sporo ponad 300 stron.

Czy nie uważasz, że te astronomiczne liczby nie mieszczą się w głowie? Łatwiej zapamiętać słowo „niemożliwe” i jest ono równie trafne.a

A jednak astronomowie poszukujący istot pozaziemskich beztrosko zakładają, że w całym Wszechświecie życie powstawało przez przypadek. W książce Life in Darwin’s Universe Gene Bylinsky snuje domysły, jakimi to rozmaitymi drogami mogła przebiegać ewolucja na innych planetach. Sugeruje, że rozumne ośmiornice, ludzie-torbacze i ludzie-nietoperze wykonujący instrumenty muzyczne wcale nie muszą być tworami wyobraźni. Sławni uczeni chwalą jego książkę. Ale inni, na przykład Feinberg i Shapiro, dostrzegają ogromne luki w takim rozumowaniu. Krytykują „słabość eksperymentalnych podstaw” teorii wyjaśniających początki życia na Ziemi. Zauważają jednak, że mimo to uczeni „wznoszą na tych podstawach wieże sięgające krańców Wszechświata”.

Błędna religia

Nasuwa się pytanie, dlaczego tylu naukowców przyjmuje za pewnik coś, co jest niemożliwe. Odpowiedź jest prosta i raczej niewesoła. Człowiek skłonny jest wierzyć w to, w co chce wierzyć, a uczeni — mimo zapewnień o obiektywizmie — nie są wolni od tej ludzkiej słabości.

Hoyle i Wickramasinghe piszą, że „teoria, według której życie zostało ułożone przez jakiś rozum”, jest „bez porównania” bardziej prawdopodobna niż to, że powstało ono samorzutnie. „Prawdę mówiąc”, dodają, „ta teoria jest tak oczywista, że aż dziw bierze, dlaczego się jej powszechnie nie uznaje. Przyczyny są nie tyle naukowe, ile psychologiczne”. Wielu uczonych wzdraga się przed myśleniem o Stwórcy, chociaż przemawiają za tym dowody. Dlatego utworzyli sobie własną religię. Zdaniem wyżej cytowanych autorów darwinizm po prostu zastępuje słowo „Bóg” wyrazem „Natura”.

A zatem w odpowiedzi na pytanie: „Czy tam ktoś jest?”, nauka najwyraźniej nie daje najmniejszych podstaw, by wierzyć w istnienie życia na innych planetach. Mijają lata, a gwiazdy wciąż milczą, toteż program SETI staje się coraz bardziej kłopotliwy dla naukowców wierzących w ewolucję. Jeżeli różne formy życia łatwo się rozwijają z materii nieożywionej, to dlaczego gdzieś z bezkresnego Wszechświata nie docierają do nas żadne wiadomości? Gdzie są te istoty pozaziemskie?

Z drugiej strony, jeśli jest to pytanie z dziedziny religii, jak znaleźć na nie odpowiedź? Czy Bóg stworzył życie na innych planetach?

[Przypis]

a Reszta teorii ewolucji także budzi mnóstwo wątpliwości. Zobacz książkę Jak powstało życie? Przez ewolucję czy przez stwarzanie? wydaną przez Towarzystwo Strażnica.

[Ramka na stronie 8]

Przybysze z kosmosu?

Wiele ludzi wierzy, że istoty pozaziemskie odwiedzają nas lub odwiedzały w przeszłości. Naukowcy na ogół unikają takich stwierdzeń; ich zdaniem we wszystkich wypadkach brak możliwych do sprawdzenia dowodów, a pojawienie się UFO, czyli nie zidentyfikowanego obiektu latającego, przeważnie daje się wytłumaczyć naturalnymi zjawiskami. Wyjaśnienia opowiadań o uprowadzeniu przez kosmitów skłonni są szukać w niezbadanych obszarach skomplikowanej natury ludzkiej bądź też w potrzebach psychicznych lub religijnych.

Pewien autor książek fantastyczno-naukowych napisał: „Ludzie pragną zgłębić tę sprawę i uwierzyć w nią z nieomal religijną żarliwością. Dawniej mieliśmy bogów. Teraz chcielibyśmy doznawać uczucia, że nie jesteśmy sami, że chronią nas jakieś siły opiekuńcze”. Ponadto pewne przeżycia związane z UFO mają chyba więcej wspólnego z okultyzmem niż z nauką.

Jednakże sporo uczonych na swój sposób wierzy w „przybyszy” z zewnątrz. Ponieważ ich zdaniem życie na Ziemi nie mogło powstać samorzutnie, więc sądzą, że musiało tu dotrzeć z przestrzeni pozaziemskiej. Według niektórych zasiali je kosmici, wysyłając rakiety z ładunkiem prymitywnych bakterii. Ktoś nawet sugerował, iż życie rozwinęło się samo ze śmieci, które pozostawili goście z kosmosu, jacy dawno, dawno temu odwiedzili naszą planetę. Pewni naukowcy wyciągają różne wnioski z faktu, że w przestrzeni kosmicznej dość powszechnie występują proste cząsteczki organiczne. Ale czy to wystarczający dowód na potwierdzenie przypadkowego powstania życia? Czy sam sklep z artykułami żelaznymi jest dowodem, że przez przypadek zbudował się tam samochód?

[Ilustracja na stronie 7]

Jeśli nawet istnieją inne planety nadające się do zamieszkania, to czy są jakieś dowody, że życie mogło na nich powstać przez przypadek?

    Publikacje w języku polskim (1960-2026)
    Wyloguj
    Zaloguj
    • polski
    • Udostępnij
    • Ustawienia
    • Copyright © 2025 Watch Tower Bible and Tract Society of Pennsylvania
    • Warunki użytkowania
    • Polityka prywatności
    • Ustawienia prywatności
    • JW.ORG
    • Zaloguj
    Udostępnij