Aktualne wydarzenia w świetle Biblii
DR BANDA A KOŚCIÓŁ
◆ Okrucieństwa popełniane na Świadkach Jehowy w Malawi za to, że wzbraniają się wykupywać legitymacje polityczne, są już dobrze znane na całym świecie. Skutkiem tego niektóre ugrupowania prezbiterian w innych krajach wyrzekają się jakichkolwiek powiązań organizacyjnych z prezbiterianami malawijskimi. Dlaczego?
List rozesłany do prezbiteriańskich pastorów w Stanach Zjednoczonych przyznaje: „To prawda, że prezydent dr H. Kamuzu Banda jest prezbiterianinem. Swego czasu był świeckim aktywistą prezbiteriańskim i ponoć pełnił w kościele funkcję starszego. (...) Według naszych najwiarogodniejszych wiadomości nie jest już aktywnym prezbiterianinem”. Na wszelki wypadek zaznaczono w liście, że prezbiterianie w Malawi „pojawili się w wyniku misji Kościoła szkockiego”, a nie amerykańskiego. Natomiast sekretarz generalny Rady Zamorskiej Kościoła Szkockiego oświadczył, że „ostateczną odpowiedzialność [za misjonarzy] przekazano Kościołowi prezbiterian środkowoafrykańskich”.
Inny zaś przedstawiciel Rady Zamorskiej, J. W. Waddell, który niedawno gościł w Malawi z okazji uroczystości kościelnej, okazał się mniej krytyczny. Czasopismo „Life and Work — The Record of the Church of Scotland” podało, że „dr Banda odczytywał podczas nabożeństwa lekcję ze Starego Testamentu”, a pastor Waddell nazwał to „wspaniałym hołdem złożonym misjonarzom szkockim”. Jak dalej podaje gazeta kościelna, sam Banda potem „przypomniał o dziejach misji, o swoich zobowiązaniach wobec niej i o tym, że się nią szczyci”.
Na pochwałę zasługuje fakt, że oficjalni przedstawiciele prezbiterian odcinają się od okrucieństw popełnianych na niewinnej mniejszości religijnej w Malawi. Ale czyny i słowa niektórych z tych oficjalnych przedstawicieli wydają się niekiedy bałamutne, jak również same z sobą sprzeczne.
ZNAMIENNE TENDENCJE WE WŁOSZECH
◆ W ubiegłorocznych wyborach powszechnych we Włoszech będąca u władzy partia chrześcijańskodemokratyczna, usilnie popierana przez Kościół katolicki, odniosła jedynie minimalne zwycięstwo nad partią komunistyczną. Popularność komunistów nadal tam rośnie.
Znalazło to również odbicie w zorganizowanych jednocześnie wyborach do samorządów miejskich. Na przykład w radzie miejskiej Rzymu partia komunistyczna uzyskała 35,5 procent głosów w porównaniu do 33,1 procent, jakie zdobyli chrześcijańscy demokraci. Wskutek tego po raz pierwszy władzę w Rzymie przejęła koalicja, na której czele stoją komuniści. Nowojorska gazeta Sunday News podała, że to „stanowi porażkę Watykanu i papieża, który jest przecież katolickim biskupem Rzymu”. Po głosowaniu w Rzymie partia komunistyczna ma obecnie przewagę w radach wszystkich większych miast włoskich, stwierdza News.
Niemniejszą troską napawa Kościół obserwowany we Włoszech spadek zainteresowania praktykami religijnymi. Katolickie czasopismo Commonweal donosi: W roku 1956 komunię przyjmowało regularnie 53 procent Włochów; w roku 1960 — 40 procent, w roku 1965 — 35 procent; według ostatnich danych tylko 30 procent. Nic nie wskazuje na to, aby ta tendencja miała zostać odwrócona. Jezuickie czasopismo Civilta Cattolica podaje, że 72 procent osób indagowanych w tej sprawie uważa, iż Kościół w rzeczywistości nie interesuje się ludnością pracującą, a zatem jej nie rozumie.
Zaznaczająca się we Włoszech i innych krajach skłonność do radykalniejszych form rządów i oddalanie się od ogólnie uznawanej religii są dla Kościołów chrześcijaństwa tendencjami złowieszczymi. A jednak zostało to przepowiedziane w proroctwie biblijnym zanotowanym w Księdze Apokalipsy, w rozdziałach 17 i 18. Słowo Boże wyjawia tam, że religie, które w tym świecie odgrywały rolę „nierządnicy”, mają w bliskiej przyszłości ulec nagłej zagładzie, co stanowić będzie niesłychany wstrząs dla ich stronników.
ŚWIAT BEZ WOJNY?
◆ Po zakończeniu konfliktu wietnamskiego w czasopiśmie Herald-Examiner z Los Angeles ukazał się artykuł zatytułowany: „Świat bez wojen”, w którym powiedziano: „Po raz pierwszy od około 45 lat nie ma na świecie walk, które by można nazwać wojną”. „Ale prawdziwy pokój”, dodano, „nadal pozostaje iluzją i wciąż grozi mu wiele niebezpieczeństw”.
Pokój jest rzeczywiście zagrożony z wielu stron. Na Bliskim Wschodzie włącznie z Cyprem panuje sytuacja, której nie da się inaczej określić, jak odroczonym stanem wojennym i w gruncie rzeczy tak samo jest w Korei. Tajlandię trapi działalność partyzancka. Na Filipinach wciąż tli się zarzewie buntu muzułmanów. Walki partyzanckie w Afryce przyniosły niepodległość licznym krajom, ale bojownicy o wolność często są uwikłani w zbrojne utarczki pomiędzy sobą. W Ameryce Łacińskiej rzadko trafia się tydzień bez rozlewu krwi podczas akcji ekstremistów.
Najjaskrawszym unaocznieniem braku prawdziwego pokoju jest prawdopodobnie Irlandia. W stołecznym mieście Belfaście trudno znaleźć choćby jeden blok mieszkalny, który nie nosiłby śladów po wybuchach bomb eksplodujących w ciągu sześciu lat trwania konfliktu między katolikami a protestantami. Na kościele metodystów od strony ratusza wisi duża tablica, popularnie zwana „tabelą wyników”. Wypisano już na niej ponad 1200 nazwisk zabitych od roku 1969. Dalsze dziewięć tysięcy odniosło rany lub zostało kalekami, a straty materialne sięgają milionów dolarów.
Doprawdy, w miarę upływu czasu coraz wyraźniej rzuca się w oczy fakt, że ludzkość bezwzględnie potrzebuje rządów „Księcia Pokoju”. — Izaj. 9:5, 6.