BIBLIOTEKA INTERNETOWA Strażnicy
BIBLIOTEKA INTERNETOWA
Strażnicy
polski
  • BIBLIA
  • PUBLIKACJE
  • ZEBRANIA
  • w79/13 ss. 13-16
  • W obronie prawdy biblijnej

Brak nagrań wideo wybranego fragmentu tekstu.

Niestety, nie udało się uruchomić tego pliku wideo.

  • W obronie prawdy biblijnej
  • Strażnica Zwiastująca Królestwo Jehowy — 1979
  • Śródtytuły
  • Podobne artykuły
  • CZY JESTEŚ NIEŚMIERTELNY?
  • JAKI TO MA ZWIĄZEK Z PIEKŁEM?
  • KOMU ODDAJESZ CZEŚĆ?
  • CZY JEDYNY BÓG JEST POTRÓJNY?
  • KWESTIA POWROTU CHRYSTUSA
  • Jak silna jest twoja wiara w zmartwychwstanie?
    Strażnica Zwiastująca Królestwo Jehowy — 1998
  • Czy dusza żyje po śmierci?
    Strażnica Zwiastująca Królestwo Jehowy — 1990
  • Czy twoja dusza jest nieśmiertelna?
    Strażnica Zwiastująca Królestwo Jehowy — 1970
  • Dusza — czy ty nią jesteś, czy raczej ją masz?
    Przebudźcie się! — 1985
Zobacz więcej
Strażnica Zwiastująca Królestwo Jehowy — 1979
w79/13 ss. 13-16

W obronie prawdy biblijnej

WIĘKSZOŚĆ ludzi czytających dzisiaj Pismo Święte odczuwa potrzebę wyjaśnień (Dzieje 8:27-31). Pogłębia ją fakt, że Kościoły powołujące się na Biblię uczą mnóstwa sprzecznych doktryn. Z pewnością nie wszystkie te rozbieżne nauki stanowią prawdę biblijną (1 Kor. 14:33). Ale gdzie ma szukać skutecznej pomocy człowiek, który chce znaleźć i poznać prawdę?

Właśnie dla zapewnienia tak potrzebnej pomocy zaczęto w roku 1879 wydawać Strażnicę. Miała ona występować w obronie istotnych prawd Słowa Bożego. Strona tytułowa pierwszego numeru tego czasopisma wskazywała wyraźnie, że nie zostało powołane do propagowania wzajemnie przeciwstawnych doktryn kościelnych, ale do szerzenia prawd Pisma Świętego, pożytecznych „ku naprawie, ku ćwiczeniu, które jest w sprawiedliwości” (2 Tym. 3:16, 17, Gd). Istnieje na przykład kwestia o podstawowym znaczeniu:

CZY JESTEŚ NIEŚMIERTELNY?

Kiedy mowa o Piśmie Świętym, większości ludzi przychodzi na myśl przede wszystkim pytanie, co też ta Księga ma do powiedzenia o nich samych i o ich przyszłości. Często przypominają sobie wtedy, o czym zapewne słyszeli w dzieciństwie, że każdy człowiek podobno posiada duszę nieśmiertelną; uczy tego większość Kościołów. Stąd też wiele osób ma nadzieję, iż po śmierci dusza ich pójdzie do nieba, aby się znaleźć przy Bogu.

Czy może Strażnica poparła te szeroko rozpowszechnione wierzenia? Przeciwnie, stanęła w obronie prawdy Słowa Bożego. Już w kwietniu roku 1881 w artykule pt. „Zmartwychwstanie” znalazło się stwierdzenie:

„Każdą istotę można słusznie nazwać duszą, czyli osobą. Takie jest biblijne znaczenie słowa dusza i w takim sensie używa się go w Piśmie Świętym. (...) Czytamy o stworzeniu Adama: ‛Stworzył tedy Pan Bóg człowieka z prochu ziemi i natchnął w oblicze jego dech żywota (ruach — o tym samym tchnieniu powiedziano, że je dano zwierzętom, ptakom i rybom). I stał się człowiek duszą (istotą) żywiącą’. — 1 Mojż. 2:7”. (Strona 1).

Na podstawie odpowiednich dowodów biblijnych wykazano w tym artykule, że w chwili śmierci dusza — dana osoba — po prostu umiera (Ezech. 18:4; Ps. 33:19; Izaj. 53:10-12, Gd). Według Pisma Świętego osoba (dusza), która umiera, zapada w stan nieświadomości przypominającej sen i trwa w nim aż do momentu przyszłego zmartwychwstania. Dopiero cud zmartwychwstania może człowiekowi zapewnić nieśmiertelne życie w niebie, jak było w wypadku Jezusa, albo też dać mu sposobność doskonałego życia na rajskiej ziemi (Kohel. 9:5, 10; 1 Kor. 15:16, 50-53).

Niektórzy czytelnicy, znalazłszy w ciągu minionego stulecia takie prawdy biblijne wyłuszczone na łamach naszego czasopisma, być może poczuli się wstrząśnięci, gdyż od swoich przewodników religijnych słyszeli co innego. Ale czasy się zmieniają. Coraz więcej duchownych i teologów na całym świecie akceptuje te nauki biblijne, których od dawna broniła Strażnica. Zwróćmy uwagę na następujące przykłady:

Oscar Cullmann, profesor wydziału teologicznego na uniwersytecie w Bazylei i na paryskiej Sorbonie, pisze:

„Gdybyśmy dzisiaj zapytali przeciętnego chrześcijanina, (...) czego jego zdaniem uczy Nowy Testament na temat losu człowieka po śmierci, z nielicznymi wyjątkami usłyszelibyśmy odpowiedź: ‛Naucza o nieśmiertelności duszy’. A jednak ten powszechnie przyjęty pogląd jest jednym z największych nieporozumień w łonie chrystianizmu” (Immortality of the Soul or Resurrection of the Dead, 1958, str. 15).

Dr Robert Laurin, teolog baptystów, wyjaśnia:

„Nowy Testament nie naucza o nieśmiertelności bezcielesnej ‛duszy’ w ujęciu platońskim. Ostatecznym przeznaczeniem człowieka jest życie w ciele na arenie ziemskiej” (The Expository Times z lutego 1961, str. 132).

Katolicki profesor Starego Testamentu wykładający w Rzymie, Robert Koch, przyznaje:

„Dusza nie istnieje jako niezależna substancja wewnątrz ciała, niby w więzieniu, z którego się uwalnia w chwili śmierci. ‛Duszą’ jest dany człowiek wzięty w całości. Człowiek nie posiada duszy, tylko jest duszą”. (Teologia della redenzione in Genesi 1-11, 1966, str. 69).

Zakonnik Pierre Pascal pisze we francuskim miesięczniku La Vie Catholique:

„Biblia naucza, że gdy człowiek umiera, ginie cała jego osoba. Jednakże obiecano mu powstanie z nicości śmierci i powrót do życia przy końcu czasów za sprawą zmartwychwstania”. (Lipiec 1975, str. 37).

A artykuł zamieszczony w południowoafrykańskim piśmie Hoofstad (z 3 czerwca 1975) rozpoczynał się słowami:

„Zdaniem prof. Adrio Koeniga [z Holenderskiego Kościoła Reformowanego] chrześcijanie powinni odstąpić od idei greckiego filozofa Platona, jakoby człowiek złożony był z dwóch składników, mianowicie z ciała i duszy. Twierdzi on, że według Biblii istnienie człowieka kończy się z chwilą śmierci. Nie ma niczego takiego, jak dusza, która by dalej istniała. (...) Przy zmartwychwstaniu nastąpi jak gdyby powtórne stworzenie”.

Niektórych może zdziwiło, że duchowni zdobywają się na takie wypowiedzi. Są to jednak prawdy biblijne, których niniejsze czasopismo broni od 100 lat.

JAKI TO MA ZWIĄZEK Z PIEKŁEM?

Posuńmy się jeszcze krok dalej. Jeżeli dusza nie jest nieśmiertelna, a zmarli bez świadomości oczekują na zmartwychwstanie, to jakże może odpowiadać prawdzie doktryna kościelna, iż Bóg zsyła złych ludzi do piekła, aby tam cierpieli męczarnie? Rzecz w tym, że Biblia niczego podobnego nie uczy. Strażnica często co do tej kwestii występowała w obronie prawdy biblijnej; oto przykład tego:

„Stwierdzamy, że ten wyraz [piekło] jest tłumaczeniem hebrajskiego słowa szeol, które oznacza po prostu stan śmierci. Nie kryje się w nim najmniejsza aluzja ani do życia, ani do męczarni (...). Ale [duchowieństwo] nie przestaje nauczać tego mylnego wyobrażenia o piekle, co się sprowadza do zwykłego szargania opinii Boga”. (Listopad 1883, str. 4).

Czy obecnie duchowni pogodzili się z biblijnym poglądem na piekło? Chociażby niejeden wzdragał się przed otwartym zajęciem stanowiska w tej sprawie, to jednak ci rzecznicy, którzy przyznali, co Biblia mówi o „duszy”, potwierdzają jednocześnie, iż pojęcie „ognia piekielnego” nie ma podstaw biblijnych. Na przykład duński pastor Kai Jensen wskazał, do jakiej to prowadzi sytuacji:

„Mówienie o wiecznotrwałym potępieniu jest nonsensem. Nie ma nic wspólnego z chrystianizmem. Jedynie w zamierzchłych czasach byli kaznodzieje ‛piekielni’, którzy z ambon grzmieli o diable i ogniu nieugaszonym. Ale te czasy minęły”. (Hvor gaar vi hen, str. 119).

Większość ludzi w swoim kościele już nie za wiele słyszy o ogniu piekielnym, ale prawdopodobnie nie dowiadują się tam również, co właściwie na ten temat mówi Pismo Święte. Sporo osób przypomina pod tym względem sekretarza prezbiteriańskiego dostojnika kościelnego z Australii, który oświadczył: „Omijamy z daleka i niebo, i piekło, gdyż to denerwuje zbyt dużo ludzi. W gruncie rzeczy nie miałbym nic przeciwko temu, żeby z kimś porozmawiać o tych sprawach i uporządkować je sobie w głowie”.

KOMU ODDAJESZ CZEŚĆ?

Inna prawda biblijna broniona w Strażnicy wiąże się z tożsamością jedynego Boga, któremu oddajemy cześć. Miliony ludzi powtarzają tak zwaną „Modlitwę Pańską”, jakiej uczył Jezus (Mat. 6:9-13, NP). Ale czy zastanowili się choć raz nad sensem słów: „Święć się imię twoje”, lub czy zauważyli, jaką wagę przywiązywał Jezus do czci imienia Bożego? (Jana 17:6; 12:28). Albo czy to imię pozostaje im nieznane, ponieważ duchowni unikają wymawiania go, a tłumacze Biblii zastępują je słowami „Pan” i „Bóg”?

Wielu uczonych uznaje dziś ważne znaczenie tego imienia. Katolicki teolog John L. McKenzie pisze w swoim „Słowniku biblijnym” (Bible Dictionary, 1965):

„Bóg Izraela częściej nazywany jest swoim imieniem własnym niż razem wziąwszy wszystkimi innymi tytułami; imię to nie tylko pozwalało rozpoznać, o kogo chodzi, ale także ujawniało Jego charakter”. (Strona 316).

J. A. Motyer, przełożony angielskiej uczelni pod nazwą Trinity College, dodaje:

„Dużo tracimy przy czytaniu Biblii, jeśli zapominamy spojrzeć poza słowo zastępcze [Pan lub Bóg] na osobiste, prywatne imię samego Boga. Powiadamiając swój lud o tym imieniu, Bóg zamierzał wyjawić mu najtajniejsze rysy swego charakteru”. (The Lion Handbook to the Bible, 1973, str. 157).

Strażnica konsekwentnie posługuje się Boskim Imieniem. Na przykład już w numerze z października 1881 roku (str. 9), po wyjaśnieniu, że hebrajskie słowo el znaczy „bóg”, powiedziano następnie:

„Jehowa jest najważniejszym ‛elʹ i panuje nad wszystkimi innymi el — to znaczy możnymi. Powinno też być wszystkim wiadomo, że Jehowa to imię odnoszące się wyłącznie do Istoty Najwyższej, naszego Ojca; do Tego, którego Jezus nazywał Ojcem i Bogiem”.

A w wydaniu z dnia 1 stycznia 1926 roku poruszono ważny temat: „Kto będzie czcił Jehowę?” Czasopismo niniejsze po dziś dzień nie zaniechało występowania w obronie imienia Bożego. Od czasu ukazania się „Przekładu Nowego Świata” (The New World Translation, 1950-1961) bywa on często cytowany w Strażnicy, gdyż w miejscach odpowiednio uzasadnionych używa tego imienia nawet w „Nowym Testamencie”. Profesor G. Howard omawiał ostatnio sprawę posługiwania się imieniem Bożym w „Nowym Testamencie”; ciekawe, że przy tym nadmienił:

„Rozsądne jest przekonanie, że pisarze N[owego] T[estamentu], przytaczając cytaty ze świętych Pism, zachowywali w tekście biblijnym tetragram [imię Boże w języku hebrajskim]”. (Journal of Biblical Literature, 1977, str. 63-83).

Strażnica doszła do tego przekonania już przed wielu laty.

Profesor Howard zaznaczył również, że gdy później usunięto imię Boże i zastąpiono je słowem „Pan”, prawdopodobnie wynikło stąd zamieszanie utrudniające odróżnienie Pana Jezusa od Pana Jehowy; przyczyniło się to do ugruntowania szeroko dziś uznawanej nauki o Trójcy.

CZY JEDYNY BÓG JEST POTRÓJNY?

Formuła: „Bóg Ojciec, Bóg Syn i Bóg Duch Święty”, łatwo spływa z ust wielu ludzi. Streszcza się w niej pogląd, iż Bóg istnieje w trzech osobach sobie równych i współwiecznych.

Niemniej jednak Strażnica już przez sto lat zachęca czytelników do zbadania, co na ten temat faktycznie mówi Słowo Boże. Wielokrotnie przecież ukazuje Jezusa nie jako równego Ojcu, tylko jako niższego od Jehowy i poddanego Jemu (Jana 14:28; 17:3; 1 Kor. 11:3). Na przykład w roku 1882 ukazały się w niej takie wypowiedzi (wraz z potwierdzającymi wersetami biblijnymi):

„Wierzymy zatem w jednego Boga i Ojca, jak również w jednego Pana Jezusa Chrystusa. (...) Ale są to dwie odrębne istoty, a nie jedna. (...) Odrzucamy jako całkowicie niebiblijną naukę, że [Jehowa, Jezus i duch, czyli czynna moc Boga] są trzema Bogami w jednej osobie (...). Dogmat o Trójcy ukształtował się w 3 stuleciu”.

Coraz częściej spotkać się można z przyznaniem, że pojęcie Trójcy nie jest nauką biblijną, tylko późniejszym wytworem Kościoła. Słownik biblijny wydany w Szwajcarii (Vocabulaire biblique, 1954, str. 72) wyjaśnia: „Żadne pisma Nowego Testamentu nie potwierdzają wyraźnie istnienia Boga w Trójcy Jedynego”. Ian Henderson z uniwersytetu w Glasgow pisze w dziele Encyclopedia International (1969):

„Doktryna o Trójcy nie mieściła się w ramach nauki głoszonej przez apostołów, a utrwalonej w Nowym Testamencie” (Strona 226).

Ponadto londyński „Observer” donosił pod datą 3 grudnia 1978 roku:

„Jeden z czołowych anglikańskich teologów Wielkiej Brytanii, ks. dr Geoffrey Lampe, (...) pozwolił sobie ostro zakwestionować historyczną chrześcijańską doktrynę o Trójcy. (...) Oświadczył, że dogmat o Trójcy — Bogu istniejącym w trzech ‛Osobach’ — właściwie nie ma przyszłości”.

Kiedy teolodzy poprzestają na tym, co o Bogu i Chrystusie mówi Biblia, a nie późniejsze dogmaty kościelne, często w rezultacie dochodzą do tego, czego od dawna broniło nasze czasopismo. Dr teologii J. Schneider pisze z Berlina:

„Jezus Chrystus nie uzurpuje sobie pozycji Boga. Jego jedność z Ojcem nie oznacza absolutnej tożsamości bytu. Chociaż Syn Boży w swoim przedludzkim życiu istniał w postaci Bożej, oparł się pokusie, by dorównać Bogu (Filip. 2:6). (...) Pozostaje w całkowitej harmonii z Bogiem, ale jest Mu podporządkowany”. (Theologisches Begriffslexikon zum Neuen Testament, 1965, tom 2, str. 606).

KWESTIA POWROTU CHRYSTUSA

Zmartwychwstanie Jezusa za sprawą Boga pociąga za sobą inne wydarzenia o nader istotnym znaczeniu dla wszystkich chrześcijan. Chodzi o jego powrót, czyli o drugie przyjście. Chrystus Jezus wciąż na tę kwestię zwracał uwagę swych naśladowców, a oni żarliwie wyczekiwali urzeczywistnienia tej zapowiedzi. Na krótko przed jego śmiercią prosili go: „Powiedz nam, kiedy się to stanie oraz co będzie znakiem twej obecności [po grecku: parousia] i zakończenia systemu rzeczy” (Mat. 24:3, NW; Dzieje 1:6). Biblię zamykają wzruszające słowa Jezusa: „Zaiste, przyjdę niebawem”, na co apostoł Jan jeszcze odpowiedział z zapałem: „Przyjdź, Panie Jezu” (Apok. 22:20; 1:7).

Pewna encyklopedia ewangelicka wspomina, jak doniosłe znaczenie miała ta nauka:

„Wszelkie przewidywanie co do przyszłości kształtowało pewność, że Pan powróci i na zawsze pozostanie ze swoim zborem (...). Nadzieja ta budziła u pierwszych chrześcijan ufne przeświadczenie, że każda potęga i wszystkie zmiany w tym świecie są tylko tymczasowe: Nadchodzi Chrystus!” (The Encyclopedia of the Lutheran Church, tom III, str. 2149).

Jakże szokujące przeciwieństwa występują jednak w poglądach wpływowych teologów doby obecnej! Oto na przykład dr A.C. Thiselton z uniwersytetu w Sheffield (Anglia) w następujący sposób streścił niedawno szereg z nich:

Katolicki teolog Teilhard de Chardin „nie ma wiele do powiedzenia o paruzji” [czyli obecności] Chrystusa. Paul Tillich przedstawia „teologię przyszłości, w której paruzja nie odgrywa właściwie żadnej roli”. Rudolf Bultmann „uważa paruzję za mit eschatologiczny”. Natomiast J.A.T. Robinson utrzymuje, jakoby „sam Jezus nie liczył na drugie przyjście” (Tyndale Bulletin, 1976, str. 27-53).

Z winy duchowieństwa, które pomniejsza znaczenie powrotu Chrystusa, ta doniosła prawda odgrywa niewielką rolę w życiu większości parafian. Zastanówmy się choćby nad jednym przykładem powagi tego faktu: Z powrotem Chrystusa wiąże się ostateczny triumf sprawiedliwości nad złem; jakże więc ludzie mają dbać o sprawiedliwość, skoro ich przywódcy duchowi sugerują, że Jezus może w ogóle nie powrócić?

Tymczasem „Strażnica Syjońska i Zwiastun Obecności Chrystusa” (tak się pierwotnie nazywało niniejsze czasopismo) zgodnie z Biblią oraz wzorem pierwszych chrześcijan od pierwszego numeru w roku 1879 broniła przekonania o powrocie Chrystusa i zapowiadała jego powtórną obecność.

Co więcej, nasilające się za naszych czasów klęski: wojny, głody, trzęsienia ziemi, bezprawie na całym świecie, w dostatecznej mierze dowodzą, że właśnie TERAZ oglądamy przepowiedziany przez Chrystusa ‛znak jego obecności’ (Mat. 24:3-14, NW). Wskazuje to na bliskie zakończenie tego systemu rzeczy! Z pewnością warto bronić tej prawdy biblijnej oraz innych tu rozpatrzonych nauk, zwłaszcza że według słów Jezusa ci, którym zależy na upodobaniu Boga, „powinni Go czcić w duchu i prawdzie” (Jana 4:24, Prokulski).

[Ilustracja na stronie 13]

NIEBO

PIEKŁO

DUSZA

ZMARTWYCHWSTANIE

JEZUS

POWRÓT CHRYSTUSA

TRÓJCA

IMIĘ BOŻE

    Publikacje w języku polskim (1960-2026)
    Wyloguj
    Zaloguj
    • polski
    • Udostępnij
    • Ustawienia
    • Copyright © 2025 Watch Tower Bible and Tract Society of Pennsylvania
    • Warunki użytkowania
    • Polityka prywatności
    • Ustawienia prywatności
    • JW.ORG
    • Zaloguj
    Udostępnij