Wydarzenia w świetle Biblii
CZYŻBY GROMADZENIE BRONI ATOMOWEJ BYŁO „UZASADNIONE”?
Nowojorski kardynał Terence Cooke w swym dorocznym liście do katolickich kapelanów wojskowych poruszył stronę etyczną amerykańskiej produkcji broni nuklearnej. Według pisma „National Catholic Reporter” wspomniany kardynał oświadczył: „Strategia nuklearnego odstraszania jest moralnie dopuszczalna, jeśli równocześnie naród szczerze pracuje nad jakąś rozsądną alternatywą (...) Kościół tradycyjnie uczył i w dalszym ciągu uczy, iż rząd ma zarówno prawo, jak i obowiązek chronić obywateli przed niesprawiedliwą agresją. Znaczy to, że uzasadnione jest utrzymywanie i rozwijanie systemów obronnych w usiłowaniu zapobieżenia wojnie przez ‛odstraszenie’ innego narodu od napaści”.
Cook powiedział też, że narody powinny całkowicie pozbyć się broni nuklearnej, „ale kościół podkreśla, że musi to przebiegać stopniowo i wymaga współdziałania wszystkich narodów oraz ostrożności. (...) W żadnych okolicznościach”, ostrzegał kardynał, „narodowi nie wolno rozpętywać wojny”. Jak to tradycyjne przemawianie do rozsądku oddziałuje w praktyce na trzodę katolicką? Z dokumentów historycznych wynika, iż dziesiątki milionów rzymskokatolików i ich duszpasterzy wszelkimi siłami popierały niemiecką machinę wojenną, która właśnie ‛rozpętała’ dwie wojny światowe.
WIELKA WARTOŚĆ GOSPODYNI
Michael Minton, sędzia prowadzący sprawy rozwodowe w Chicago, z pomocą ekonomistów i biur pośrednictwa pracy obliczył niedawno, jaką wartość pieniężną mają wszystkie usługi, które w domu wykonuje żona. Okazuje się, że kosztowałyby one rocznie do 46 000 dolarów. Minton zestawił tabelę 22 zawodów z wyszczególnieniem tygodniowych zarobków. Występują tam między innymi: niańka, opiekunka, zaopatrzeniowiec, pielęgniarka, kelnerka, krawcowa, praczka, pomywaczka, ogrodnik, konserwator, sprzątaczka, dozorczyni, księgowa, kucharka, goniec, dietetyczka, sekretarka, pokojówka i dekoratorka wnętrz. Wspomniany sędzia nadmienił w pewnym wywiadzie: „Uważam, że ta lista może w dużym stopniu przyhamować tendencję do rozwodów”. Biorąc pod uwagę, jak wielką wartość przedstawia gospodyni, „mężowie nie powinni już uważać swych żon za coś samo przez się zrozumiałego”.
W czasach, gdy u wielu ludów kobiety uchodziły po prostu za nic, Biblia formułowała właściwy pogląd wskazując na wysoką wartość „żony zaradnej”. O obowiązkach i pracowitości takiej niewiasty wyraża się z uznaniem Księga Przysłów 31:10-31. W wersetach tych „żonie zaradnej” przypisano wykonywanie wielu prac, o których jest zarazem mowa we wspomnianej tabeli. Słowo Boże podaje też: „Wartość jej daleko większa niż korali”.
WPROWADZIŁ W BŁĄD SIEBIE I INNYCH
Przez 20 lat Hans Nestius propagował w Szwecji swobodę seksualną. Obecnie przyznaje: „Byłem w błędzie. Myślałem zbyt naiwnie, moje marzenia się rozwiały”. Ponadto Nestius, bądź co bądź przewodniczący finansowanego przez rząd Szwedzkiego Towarzystwa Wychowania Seksualnego, stwierdza: „Musimy przywrócić niektóre normy (...), bo to nie miłość się upowszechniła, lecz zepsucie i wybryki seksualne”. Jego rozczarowanie „rewolucją seksualną” komentuje londyńska gazeta „Daily Mail” w artykule pt. „Jak bardzo się myliłem!”. Można tam przeczytać, że Nestius „był głównym inicjatorem wszczęcia w Szwecji ogólnoświatowej kampanii przeciw pruderii oraz walki o całkowitą otwartość w sprawach płci. (...) Za Nestiusem i Szwecją podążyła reszta świata zachodniego, (...). Podobnie jak dr Spock, inny głosiciel niczym nie skrępowanego samookreślenia się, Nestius zbyt późno odkrył, że wyprowadził na manowce całe pokolenie”.
Ludzie, którzy odstępują od wysokich mierników moralnych wyłuszczonych w Biblii, niechybnie błądzą i wprowadzają w błąd innych. Natomiast tym, którzy trzymają się ściśle Słowa Bożego, nie grozi to niebezpieczeństwo (Ps. 119:104, 105).
BIBLIA A „NIEMOWLĘTA”
Gordon Nodwell, kaznodzieja Zjednoczonego Kościoła Kanadyjskiego w Toronto, napisał niedawno dla czasopisma „United Church Observer” artykuł na temat Biblii. Między innymi zaznaczył: „Sądzę, że chociaż dla dzieci niejedna ze starożytnych opowieści biblijnych jest ciekawa, to jednak nie ma sensu przypuszczać, że można je nauczać Biblii albo że pouczone o niej już zawsze będą się jej trzymać. Aby dojrzale zrozumieć Biblię, trzeba wytężyć wszystkie umiejętności, na jakie się mogą zdobyć wybitne umysły, a więc tylko niektóre”.
Czy naprawdę dzieci nie potrafią zrozumieć Biblii? Jezus oświadczył: „Ukryłeś te rzeczy przed mądrymi i intelektualistami, a objawiłeś je niemowlętom”. Orędzie zawarte w Biblii z całą pewnością ‛ukryte’ jest przed takimi duchownymi, którzy na tę Księgę zapatrują się ze świeckiego, filozoficznego punktu widzenia zamiast odnosić się do niej z dziecięcą pokorą. Jednakże Bóg nakazuje nawet „malutkim” zbierać się ze swymi rodzicami, aby „słuchać” i „uczyć się” prawa Bożego. Czy sam Bóg by się tego domagał, gdyby nie było „sensu przypuszczać, że można je nauczać Biblii”? (Mat. 11:25; Powt. Pr. 31:12).