Przysparzanie chwały usługiwaniu
ZBLIŻA się czas, kiedy okryją się wstydem wszyscy pełniący służbę na rzecz jakiejkolwiek religii fałszywej; będą po prostu usiłowali ukryć swoje dotychczasowe zajęcie. Wskazano na to wyraźnie w pewnym proroctwie biblijnym. Określając takich osobników mianem „proroków”, czyli jakby wizjonerów, Księga Zachariasza 13:4-6 donosi:
„Stanie się w owym dniu, że fałszywi prorocy okryją się hańbą, każdy z powodu swego widzenia, gdy wystąpi jako prorok. I nie będą się przyoblekać we włosiennicę, aby mamić. Każdy będzie mówił: Nie jestem prorokiem, jestem rolnikiem, rolnictwo jest moim zajęciem od młodości. A gdy ktoś go zapyta: Cóż to za rany masz na piersi? Wtedy odpowie: To są rany, które mi zadano w domu moich przyjaciół” (Nowy Przekład).
Dawni stronnicy duchowieństwa zwrócą się w końcu przeciw niemu, pobiją je i poranią nawet śmiertelnie, a kto spośród tego grona się uratuje, na pewno zrezygnuje z dotychczasowego zawodu i związanego z nim stroju urzędowego. Wystąpienie świeckich czynników oficjalnych przeciwko działaczom religijnym przedstawiono w sposób obrazowy i silnie przemawiający do wyobraźni w ostatniej księdze biblijnej, to jest w Objawieniu. Ogólnoświatowe imperium religii fałszywej, które się wywodzi ze starożytnego Babilonu, ukazano tam w rozdziale 17 pod postacią międzynarodowej nierządnicy, nazwanej Babilonem Wielkim.
Symbolicznie przedstawiono ją siedzącą na szkarłatnej bestii o siedmiu głowach i dziesięciu rogach, wyrastających z tych głów. Bestia ta zeszła do otchłani, po prostu znikła, a potem znowu pojawiła się na scenie wydarzeń, jak to rzeczywiście stało się z Ligą Narodów i jej następczynią, Organizacją Narodów Zjednoczonych. Kiedy w roku 1945 ukazała się owa międzynarodowa „bestia” polityczna, Babilon Wielki ponownie wspiął się na jej grzbiet. Odtąd, a więc od ponad 36 lat, dość skutecznie ujeżdża tę „bestię” o barwie królewskiej. Bliski już musi być czas, kiedy ku zaskoczeniu religiantów symboliczna bestia targnie się na rozpustną „niewiastę”, która dominowała nad polityką podczas istnienia siedmiu kolejnych potęg światowych. A co wtedy? Księga Objawienia (Apokalipsy) 17:15-18 opisuje nam to następującymi słowami:
„Wody, które widziałeś, gdzie Nierządnica ma siedzibę, to ludy są i tłumy, narody i języki. A dziesięć rogów, które widziałeś, i Bestia — ci nienawidzić będą Nierządnicy i sprawią, że będzie spustoszona i naga, i będą jedli jej ciało, i spalą ją ogniem, bo Bóg natchnął ich serca, aby wykonali Jego zamysł, i aby jeden zamysł wykonali, i dali Bestii [ósmemu mocarstwu światowemu] królewską swą władzę, aż Boże słowa się spełnią. A niewiasta, którą widziałeś, jest to Wielkie Miasto [współczesny Babilon Wielki, ogólnoświatowe imperium religii fałszywej], mające władzę królewską nad królami ziemi”. (Zobacz też Objawienie 18:21-24).
Czy nadciągająca zagłada Babilonu Wielkiego, do którego między innymi należy też nominalne chrześcijaństwo, oznaczać będzie zmiecenie z powierzchni ziemi wszelkiej religii? Jak długo istnieje jedyny żywy i prawdziwy Bóg, odpowiedź brzmi: Nie! Jego czciciele, nie wchodzący przecież w skład ani tego chrześcijaństwa, ani reszty Babilonu Wielkiego, przetrwają ogólnoświatowy atak na wszystkie religie. Będą pod ochroną Boga Jehowy oraz ustanowionego przez Niego „Pana panów i króla królów”, Jezusa Chrystusa. Następnie ujrzą zgubę bezbożnych, antyreligijnych władców, jacy przejściowo zapanują niepodzielnie nad ziemią. „Forma wielbienia czysta i nieskalana z punktu widzenia naszego Boga i Ojca” nigdy nie zniknie z ziemi, która jest po prostu Jego „podnóżkiem” (Obj. 17:12-14; Jak. 1:27; Izaj. 66:1).
SŁUGA BOGA, A NIE RZĄDÓW
Podczas Har-Magedonu, w decydującej rozprawie zwanej „wojną wielkiego dnia Boga Wszechmocnego”, urzędujący ministrowie poszczególnych państw uszykowanych przeciw Wszechmocnemu zginą wraz ze swymi ziemskimi rządami (Obj. 16:13-16; 19:11-21). Natomiast stroniący od polityki słudzy owego zwycięskiego Boga, Jehowy, przetrwają pod Jego opieką tę najstraszniejszą walkę wszech czasów, która położy kres obecnemu systemowi rządów na ziemi. Jakaż to będzie wspaniała nagroda dla nich za wierne pełnienie na Jego rzecz chrześcijańskiego usługiwania! W wielu krajach, na przykład na obszarach, gdzie ludność posługuje się językiem angielskim, do sług Bożych, czyli kaznodziejów, również bywa stosowane określenie „minister”.a W innych krajach termin ten bywa zastrzeżony dla urzędników państwowych wysokiej rangi. W jeszcze innych, jak w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej, członkowie gabinetu prezydenta tytułowani są sekretarzami; mówi się tam o sekretarzu stanu, sekretarzu spraw wewnętrznych i tak dalej. Niezależnie jednak od nazwy urzędu ludzie tacy nie mogą liczyć na przeżycie.
W Piśmie Świętym, a ściślej biorąc w Chrześcijańskich Pismach Greckich, spotyka się miejscami słowo diakonos („sługa”), które w szeregu przekładów — zwłaszcza angielskich — bywa oddawane wyrazem „minister”. Literalnie znaczy ono „przez pył”, a więc określało kogoś przywołanego lub wysłanego w drogę. W języku nowogreckim prezydenta nazywa się proedros, co znaczy „siedzący na przedzie, na czele”, a członkowie jego rządu nie noszą tytułu diakonos, lecz hypourgos, co daje się tłumaczyć jako „pomocnik”. Słowo to występowało również w Septuagincie, starożytnym greckim przekładzie Pism Hebrajskich; można się o tym przekonać w manuskryptach: Synaickim oraz Watykańskim nr 1209. Werset z Księgi Jozuego 1:1 brzmi tam: „Stało się po śmierci Mojżesza, sługi PANA, przemówił PAN do Jozuego, syna Nuna, pomocnika [hypourgos] Mojżesza” (Według Bagstera i The Jewish Publication Society of America). Natomiast Septuaginta w opracowaniu Charlesa Thomsona nazywa Jozuego „porucznikiem Mojżesza”. W tym sensie też w Republice Grecji prezydent (proedros) ma swoich współpracowników, swój personel, któremu porucza jakieś zadania, swoich pomocników (hypourgos), a organizacjom religijnym zostawia posługiwanie się określeniem diakonos, czyli „diakon”.
Zatem w dobie obecnej są kraje i języki, gdzie określenie „minister” bywa stosowane tylko w sensie politycznym. Nie znaczy to jednak, iż z punktu widzenia Pisma Świętego, z uwzględnieniem jego języków oryginalnych, nie można by człowieka bez zastrzeżeń oddanego Bogu i zdecydowanego na spełnianie woli Jehowy nazywać „sługą” (diakonos) Jehowy Boga, naśladowcą Jezusa Chrystusa. Blisko sto lat temu ówczesny miesięcznik Strażnica Syjońska i Zwiastun Obecności Chrystusa w wydaniu angielskim z czerwca 1882 roku (strona 7) podał w nawiązaniu do posług religijnych, co następuje:
Uczniowie zostali rozesłani, żeby głosić, nauczać i chrzcić. Ale chociaż wierzymy, że każdy poświęcony członek ciała Chrystusowego jest w pewnym sensie sługą Bożym, a więc kaznodzieją [po angielsku: minister], i wszyscy są „pomazani, aby opowiadać Ewangelię”, to jednak różni członkowie wykazują specjalną przydatność w pewnych gałęziach dzieła, podobnie jak istnieją rozmaite członki i funkcje ciała ludzkiego, które przecież posłużyło w Piśmie Świętym do zobrazowania ciała Chrystusowego, czyli kościoła.
W późniejszym numerze Strażnicy, w wydaniu z 1 stycznia 1892 roku (strona 9), ukazało się pod nagłówkiem „Rzut oka z wieży” takie stwierdzenie:
Niewielu uznaje tych kolporterów za rzeczywistych przedstawicieli Pana, niewielu dostrzega godność, którą On widzi w ich pokorze i ofiarności. Czy są misjonarzami? Nie — powiada świat i kościół nominalny. Misjonarzami są nasi, których wysyłamy do obcych krajów. A Pan mówi: tak, to moi misjonarze, bo im powierzyłem doniosłą misję. (...)
Czy są to kaznodzieje? Nie — powiada świat i kościół nominalny. Takimi sługami Bożymi są jedynie nasi ludzie, którzy noszą stroje „duchowne” i wygłaszają kazania z naszych ambon. A Pan mówi: tak, to moi słudzy [po angielsku: minister], ponieważ mi służą, udostępniając mej czeladzi teraźniejszą prawdę. To ja rozesłałem orędzie, z którym idą. Kto gardzi nimi, gardzi też mną, a kto przyjmuje pieczęć na czoło, którą przykładam za ich pośrednictwem będzie, wiedział, że ona jest ode mnie. „Owce moje znają mój głos”.
(Zobacz też wydanie z 1 lutego 1899 roku, paragrafy 6 i 7 pod nagłówkiem: „Czy można zrozumieć teraźniejszą prawdę?”).
Czy czasopismo Strażnica jednak nie posunęło się za daleko, twierdząc śmiało, że każdy poświęcony, czyli oddany Bogu i ochrzczony uczeń Jezusa Chrystusa jest „ministrem”? Bynajmniej! Zarówno angielskie określenie minister i ministry (tłumaczone często na „sługę” i „usługiwanie”), jak też ich odpowiedniki w językach: włoskim, hiszpańskim, portugalskim i francuskim, wywodzą się z łacińskich słów minister i ministerium, które występują już w Wulgacie, starożytnym przekładzie Biblii na łacinę. Wyraz minister został zdefiniowany w następujący sposób: „Towarzysz, sługa, obsługujący; także pomocnik kapłana lub podkapłan; ponadto niższy urzędnik, podwładny”. Ministerium zaś oznaczało: „Urząd albo funkcje ministra, towarzyszenie, służba, usługiwanie — w pozytywnym lub negatywnym sensie; zawód, posada, praca, zadanie, zatrudnienie, zarządzanie itp.” (Lewis i Short; A New Latin Dictionary, strona 1146; ponadto Słownik łacińsko-polski Kazimierza Kumanieckiego, strona 310).
Z powyższego wynika jasno, że omawiane słowa mają szeroki zakres znaczeniowy. Pamiętajmy przy tym, że czasopismo Strażnica i publikacje mu towarzyszące od początku za podstawowy przekład Pisma Świętego miały tak zwaną Authorized Version z roku 1611, inaczej określaną mianem Wersji króla Jakuba.b Do dnia dzisiejszego korzysta się z tej powszechnie uznawanej wersji zarówno na terenie Wielkiej Brytanii i całej Wspólnoty Narodów, jak i w Stanach Zjednoczonych. Toteż w cytatach zaczerpniętych z tego angielskiego tłumaczenia Biblii kluczowe wyrazy minister i ministry nie mają zabarwienia politycznego, lecz zawierają sens nadany im w Chrześcijańskich Pismach Greckich (w Nowym Testamencie); nie dyskutujemy bowiem o polityce.
JAK TE POJĘCIA SĄ TRAKTOWANE W PRZEKŁADACH
Sporo już jest współczesnych przekładów Chrześcijańskich Pism Greckich (Nowego Testamentu) na języki nowożytne. W jaki sposób większość tłumaczy woli przedstawiać swoim czytelnikom sens kontrowersyjnego słowa greckiego diakonia? Najczęściej posługują się takimi wyrazami, jak: „służba”, „posługa”, „usługiwanie” (w przekładach angielskich występuje ministry). Z pojęciem tym w Piśmie Świętym łączy się duża doza godności, chodzi bowiem o służbę Bożą. Oddani Bogu i ochrzczeni Świadkowie Jehowy trafnie więc określają powierzoną im działalność chrześcijańską biblijnym słowem „usługiwanie”. A jak ci „słudzy” traktują swoje „usługiwanie”? Czy starają się sprostać mu i związanym z nim powinnościom, czy przeciwnie, w obliczu zarzutów lub ostrych nacisków gotowi są z niego zrezygnować? Wiemy z objawionych proroctw biblijnych, jak obce Bogu czynniki polityczne postąpią z kaznodziejami, diakonami, biskupami, patriarchami i innymi kapłanami Babilonu Wielkiego, ogólnoświatowego imperium religii fałszywej. Nie powinniśmy zamykać oczu na to, co nadchodzi.
Jak wynika z symbolicznej mowy Księgi Objawienia, świeckie żywioły polityczne położą kres jedności kościoła i państwa. Zerwą dotychczas utrzymywane poufałe stosunki z religią, międzynarodową nierządnicą. Zrzucą ją ze swego grzbietu, pozbawią roszczeń do władzy królewskiej w szkarłacie i purpurze, obrabują ze złota, pereł i drogocennych klejnotów, w których wystawnie się pokazywała. Wyrwą jej z ręki „złoty kielich” napełniony wszelkiego rodzaju nieczystościami i obrzydliwościami, to znaczy puchar, z którego poiła wszystkie ludy, aby je zamroczyć, czyli jak gdyby upić. Ozdobne jej budowle religijne przeznaczą na zwykłe, świeckie cele, lub nawet spalą je po ogołoceniu z nieuczciwie zdobytego bogactwa. Biada Babilonowi Wielkiemu w dniu rozrachunku, podczas „wielkiego ucisku”! (Obj. 17:1-18; 7:14).
Co ten przyszły kurs władz politycznych doczesnego świata będzie oznaczał dla chrześcijańskich świadków Boga Jehowy? Rzecz jest pewna: ich posługa na rzecz interesów Królestwa Bożego nie spotka się z uznaniem. Dlatego przestaną ogłaszać „rok dobrej woli ze strony Jehowy”. Ale nawet po splądrowaniu Babilonu Wielkiego będą w dalszym ciągu niezachwianie obwieszczać „dzień pomsty ze strony naszego Boga” (Izaj. 61:1, 2; 59:17, 18).
A do tego czasu co zamierzają robić Świadkowie Jehowy ze swoim „usługiwaniem”? Mając ciągle na myśli wydarzenia nadchodzące zgodnie z proroctwami biblijnymi, będą się trzymać mądrej decyzji, aby postępować za wspaniałym przykładem apostoła Pawła. Ten wysłannik Jehowy Boga do narodów napisał w Liście do Rzymian 11:13, jak się odnosił do powierzonej mu służby. Oto różne współczesne tłumaczenia jego słów: „Do was teraz mówię, do ludzi z narodów. Skoro jestem naprawdę apostołem dla narodów, przysparzam chwały memu usługiwaniu” (New World Translation; Wujek, wydanie z roku 1962; The International Hebrew/Greek English Bible; British Revised Version; Rotherham). „Będę pracował z chwałą dla posługiwania mego” (Dąbrowski, z łaciny; Murdock; The Emphatic Diaglott; The New English Bible). „Posługiwanie moje z chwałą wykonywam” (Nowy Testament wydany staraniem ZKE w roku 1967). „Będę wypełniał gorliwie posługiwanie moje” (Dąbrowski, z greki). „Służbę moją chlubnie wykonuję” (Nowy Przekład, wydanie z roku 1977; Kowalski; Romaniuk). „Szczycę się swoim usługiwaniem” (Weymouth). „Sławię wielkość mego usługiwania” (Revised Standard Version). „Przypisuję duże znaczenie mojemu urzędowi” (The Bible in Living English). „Pracuję (...) ku chwale urzędowania mego” (Symon). Dawna Biblia gdańska podawała: „Usługiwanie moje zalecam”. Natomiast przekład ks. Wujka w pierwszej wersji z roku 1599 brzmiał: „Usługowanie moje czcić będę”.
Powyższy przegląd różnych przekładów prowadzi do wniosku, że diakonia nie była dla Pawła czymś mało ważnym, jakąś tam zwykłą „służbą”. Apostoł w połączeniu ze swoim „usługiwaniem” użył greckiego czasownika doksazo, spokrewnionego z rzeczownikiem doksa, który znaczy „chwała”. Z pewnością więc w „diakonii” Pawła nie było niczego takiego, czego by się należało wstydzić. Dlatego słusznie Biblia Tysiąclecia oddaje List do Rzymian 11:13, jak następuje: „Do was zaś, pogan, mówię: będąc apostołem pogan przez cały czas chlubię się posługiwaniem swoim”. (Podobnie czytamy w Biblii poznańskiej). A Biblia jeruzalemska (według wersji angielskiej) podaje: „Pozwólcie mi powiedzieć wam, poganom: Wysłano mnie do pogan, abym był ich apostołem, i jestem dumny z tego, że mnie posłano”.c
Chrześcijańskie „usługiwanie” oczywiście nie upoważnia nikogo do nadymania się pychą. Powinniśmy raczej przyjmować z wielką pokorą tę łaskę od Boga, że swoim oddanym i ochrzczonym czcicielom powierzył On taką służbę pod przewodem już panującego Króla, Jezusa Chrystusa. Duchowni nominalnego chrześcijaństwa po ukończeniu studiów w seminariach teologicznych bywają określani mianem czcigodnych, wielebnych, przewielebnych, najprzewielebniejszych, ekscelencji, eminencji oraz innymi szumnymi tytułami; w związku z tym być może lekceważą sobie oddanych, ochrzczonych świadków Boga Jehowy. Z drugiej strony jednak czterej apostołowie Jezusa byli rybakami, jeden poborcą podatków, a o siedmiu pozostałych też nie wspomniano, by uczęszczali do jakiejś ówczesnej uczelni rabinistycznej. Mimo to spotykamy chlubną wzmiankę o nich w ostatniej księdze Biblii, gdzie powiedziano, że imiona ich wypisane są na 12 kamieniach węgielnych Nowego Jeruzalem (Obj. 21:14).
Jeżeli chodzi o pełnienie funkcji rządowych, to owszem, ci oddani i ochrzczeni słudzy Jehowy są ministrami najpotężniejszego rządu w całym wszechświecie. Nie przypominają członków gabinetu utworzonego przez jakiegoś człowieka, aby sprawować rządy w którymkolwiek państwie, królestwie bądź republice; są natomiast ministrami suwerennego Władcy wszechświata, Stworzyciela nieba i ziemi. W ramach spełnienia Ewangelii według Mateusza 24:14 są ustanowieni zwiastunami mesjańskiego Królestwa obecnie już rządzącego Króla, Jezusa Chrystusa. Katastrofalny koniec tego starego systemu rzeczy podczas bliskiego teraz „wielkiego ucisku” nie położy kresu ich służbie.
Apostoł Paweł nie mógł chyba mieć na myśli powszednich, zwyczajnych usług, jakie sobie świadczą ludzie świeccy, gdy do chrześcijanina imieniem Archippus napisał: „Wciąż pilnuj usługiwania, które przyjąłeś w Panu, abyś je wypełnił” (Kol. 4:17). Podczas ostatniego uwięzienia Paweł skierował do swego współtowarzysza w działalności misyjnej, Tymoteusza, następujące słowa: „Wykonuj pracę [po grecku: ergon] ewangelizatora, dokładnie spełniaj swe usługiwanie” (2 Tym. 4:5). Natchnione te pouczenia podane wiernym kaznodziejom działającym w pierwotnym zborze chrześcijańskim stanowią wyborne rady dla wszystkich oddanych Jehowie i ochrzczonych Jego świadków w dobie obecnej; skoro je zastosują u siebie teraz w „czasie końca” tego skazanego na zagładę, starego systemu rzeczy, przysporzą tym wiecznej chwały Bogu (Dan. 12:4).
[Przypisy]
a Zobacz artykuł pt. „Kto jest sługą Bożym?” opublikowany w „Strażnicy” nr CII/22 na stronach 17-20.
b Polskie wydania tej literatury przez długie lata opierały się przede wszystkim na tzw. „Biblii gdańskiej” z roku 1632. Greckie „diakonos” (angielskie „minister”) jest tam z reguły oddane przez „sługę”.
c Określenia łacińskie dotyczące usługiwania zaczęły się popularyzować wśród chrześcijan mówiących i czytających w tym języku co najmniej od roku 383 n.e., kiedy Hieronim ze Strydonu przystąpił do pracy nad Wulgatą, to jest łacińskim przekładem Pisma Świętego z języków pierwotnych. Rzeczownika „minister” (sługa) użył on po raz pierwszy w Ewangelii według Mateusza 20:26, rzeczownika „ministerium” (usługiwanie) w Ewangelii według Łukasza 10:40, a z czasownikiem „ministrare” (usługiwać) spotykamy się począwszy od Ewangelii według Mateusza 4:11.
Łaciną posługiwano się jako międzynarodowym językiem dyplomatycznym na całym Zachodzie. W roku 1378, gdy na tle sporów o papieża doszło do „wielkiej schizmy zachodniej”, Jan Wiklif opublikował swój przekład Nowego Testamentu (Chrześcijańskich Pism Greckich). „Wiklif tłumaczył bezpośrednio z Wulgaty, ponieważ uznał, że nie jest dostatecznie przygotowany do oparcia się na oryginale hebrajskim i greckim. Wersja jego jest dość prosta i dosłowna, a przy tym sztywna i zlatynizowana, choć mniej niż wiele innych dzieł Wiklifa” (M’Clintock i Strong: „Cyclopaedia”, tom X, strona 1043, kolumna 1, pod hasłem „Wycliffe”). Zatem już w XIV wieku Wiklif używał słowa „minister” w sensie religijnym. Wiadomo również o Williamie Tyndalu, że „często stosował je w swoim tłumaczeniu z języków oryginału”.