BIBLIOTEKA INTERNETOWA Strażnicy
BIBLIOTEKA INTERNETOWA
Strażnicy
polski
  • BIBLIA
  • PUBLIKACJE
  • ZEBRANIA
  • Spis treści
    Przebudźcie się! — 1998 | 22 kwietnia
    • Spis treści

      22 kwietnia 1998

      Gangi uliczne — plaga całego świata

      Dlaczego tyle młodych ludzi wstępuje do gangów? Dlaczego tak trudno jest się z nich wydostać? Jak chronić przed nimi nasze dzieci?

      3 Szerząca się plaga

      5 Co trzeba wiedzieć o gangach

      8 Chrońmy nasze dzieci przed gangami

      12 Dlaczego nie widać gwiazd

      16 Imię Boże w czeskiej architekturze

      17 Młodzi ludzie pytają:

      Co zrobić, by przyjaciel zostawił mi trochę swobody?

      25 Puma — wszechobecny cień

      28 Obserwujemy świat

      30 Od naszych Czytelników

      31 „Sama przyjemność”

      32 Przebudźcie się! pomaga moskiewskiej nauczycielce

      Fascynujący świat miniaturowych książek 13

      Jak małe są te książki? Dlaczego są aż tak malutkie? W jaki sposób okazały się nieocenioną pomocą dla chrześcijan?

      Nasza walka o prawo do głoszenia 20

      Grace Marsh miała udział w zwycięstwie odniesionym w Sądzie Najwyższym USA, które przyczyniło się do ugruntowania wolności wyznania. Przeczytaj jej frapującą opowieść.

      [Prawa własności do ilustracji, strona 2]

      Za zgodą British Library (C.17.b.10/35)

  • Szerząca się plaga
    Przebudźcie się! — 1998 | 22 kwietnia
    • Szerząca się plaga

      Robert miał zaledwie 11 lat, gdy znaleziono go leżącego twarzą do ziemi pod mostem na odludziu. Tylną część głowy chłopca przedziurawiły dwie kule. Podobno zginął z rąk członków gangu młodzieżowego, do którego sam należał.

      Piętnastoletni Alex zamierzał wstąpić do gangu, co pewnie naraziłoby go na przedwczesną śmierć. Kiedy jednak zobaczył, jak umarł jego przyjaciel, pomyślał: „Nie chcę tak skończyć”.

      AGRESYWNE gangi uliczne, kiedyś kojarzone głównie z Los Angeles, panoszą się na całej ziemi. Wszędzie działają w zdumiewająco podobny sposób.

      W latach pięćdziesiątych świat zaszokowali „teddy boys” z Wielkiej Brytanii. W londyńskim dzienniku The Times napisano, że za pomocą siekier, noży, łańcuchów rowerowych i innych narzędzi „zadawali dotkliwe rany” niewinnym osobom. ‛Walczyli na noże i demolowali kawiarnie i bary’. Pastwili się nad ludźmi, okradali ich, bili, a niekiedy mordowali.

      Hamburska gazeta Die Welt doniosła, że ostatnimi czasy gangi wyposażone w „kije baseballowe, noże i broń palną” atakują młodzież „idącą na dyskotekę lub do domu”. Jak podawał monachijski dziennik Süddeutsche Zeitung, w Berlinie skinheadzi napadają każdego, „kto jest wyraźnie słabszy — bezdomnych, kalekich, kobiety w wieku emerytalnym”.

      Korespondent Przebudźcie się! w Hiszpanii poinformował, iż w kraju tym problem gangów młodzieżowych pojawił się niedawno, lecz wciąż narasta. W madryckiej gazecie ABC zamieszczono nagłówek „Skinheadzi — nowy postrach ulic”. Były hiszpański skinhead twierdził, że chcą oni wywęszyć „cudzoziemskie świnie, prostytutki i homoseksualistów”. Następnie dodał: ‛Noc bez przemocy nie byłaby nic warta’.

      Według gazety Cape Times, ukazującej się w RPA, większość tamtejszych przestępstw z użyciem siły to „produkt uboczny agresywnej subkultury gangów”. W pewnej książce opublikowanej w Kapsztadzie czytamy, że gangi stały się „pasożytami” biedniejszych osiedli miejskich i że ‛rabują i gwałcą członków własnej społeczności, a także prowadzą między sobą walki o strefę wpływów, rynki i kobiety’.

      Brazylijska gazeta O Estado de S. Paulo poinformowała, że gangi mnożą się w tym kraju „w zatrważającym tempie”. Atakują rywalizujące bandy, lepiej sytuowaną młodzież, przedstawicieli innych nacji i biednych robotników sezonowych. Któregoś dnia kilka szajek zorganizowało pewną akcję — ich członkowie „okradali ludzi na plaży (...), bili się między sobą”, a główną aleję Rio de Janeiro przekształcili w „strefę wojenną”. Z innego doniesienia wynika, że gangów przybywa nie tylko w dużych miastach Brazylii, na przykład w São Paulo czy Rio de Janeiro, ale również w mniejszych miejscowościach.

      Jak nadmieniono w kanadyjskim magazynie Maclean’s z 1995 roku, policja wie o istnieniu w mieście Winnipeg co najmniej ośmiu gangów ulicznych. Z kolei w USA zamieszczono w prasie zdjęcia członków takich band, którzy rozpropagowali typowe dla nich ubrania i graffiti w odległych rezerwatach indiańskich południowo-zachodniej Ameryki.

      W Nowym Jorku doszło w minionym roku do całej serii aktów przemocy związanych z działalnością gangów. Uczestniczyli w nich podobno członkowie dwóch szajek wywodzących się z Los Angeles. Według burmistrza Nowego Jorku od lipca do września policja dokonała 702 aresztowań podczas zajść, w które uwikłane były gangi uliczne.

      Problem gangów nie ogranicza się jedynie do większych miast. Gazeta Quad-City Times, wydawana w środkowej części USA, donosiła o „wzroście przemocy wśród nastolatków, szerzącej się narkomanii i powszechnym poczuciu beznadziejności”.

      Przerażająca plaga

      Pewien gang był na początku po prostu grupą przyjaciół. Ale sława ich przywódcy rosła i coraz częściej posuwali się do przemocy. Szef mieszkał w domu swej babci, a budynek ten wielokrotnie ostrzeliwano, nawet podczas jej obecności. Prasa poinformowała, że znaleziono w nim ponad 50 dziur po kulach. Najwyraźniej ów grad pocisków posypał się w odwet za czyny, o które obwiniano gang wnuka tej kobiety. Co więcej, rodzony brat przywódcy trafił do więzienia za współpracę z bandą, jego kuzyn zaś, który się wyprowadził, by uniknąć aktów przemocy, został zastrzelony z pędzącej furgonetki, gdy przyjechał do domu w odwiedziny.

      W Los Angeles gangsterzy oddali strzały w kierunku samochodu i zabili jadącą w nim trzyletnią dziewczynkę, której matka wraz z przyjacielem pomyłkowo skręcili w niewłaściwą ulicę. Do pewnej szkoły wpadła kula i trafiła nauczyciela, który próbował pomagać uczniom prowadzić lepsze życie. Ofiarą gangów padło jeszcze wiele innych przypadkowych osób. Pewna matka trzech małoletnich synów straciła ich wszystkich właśnie w ten sposób, co wstrząsnęło nowojorskim Brooklynem.

      Dlaczego na całym świecie wśród młodzieży szerzy się plaga przemocy i jak możemy chronić przed nią nasze kochane dzieci? W jaki sposób powstają gangi i co przyciąga do nich aż tylu młodych ludzi? Zagadnienia te zostaną omówione w następnych artykułach.

      [Prawa własności do ilustracji, strona 3]

      Scott Olson/Sipa Press

  • Co trzeba wiedzieć o gangach
    Przebudźcie się! — 1998 | 22 kwietnia
    • Co trzeba wiedzieć o gangach

      Wade, który należał kiedyś do kalifornijskiego gangu, opowiada: „Byliśmy zwyczajnie chłopakami z sąsiedztwa. Razem chodziliśmy do szkoły podstawowej. Podejmowaliśmy po prostu złe decyzje”.

      ZALĄŻKIEM gangów często bywają „paczki” kolegów. Grupa nastolatków lub jeszcze młodszych dzieci spotyka się na rogu ulicy. Spędzają razem czas, aż wreszcie postanawiają się sprzymierzyć w obronie przed lepiej zorganizowaną bandą z okolicy. Wkrótce jednak wszyscy zaczynają się zniżać do poziomu najbardziej agresywnych kompanów i wikłać w niebezpieczną działalność przestępczą.

      Szajka z innej ulicy dostrzega w nowej grupie wroga. Gniew rodzi przemoc. Handlarze wciągają gang w nielegalną sprzedaż narkotyków. Później dochodzą kolejne przestępstwa.

      Luis miał 11 lat, gdy jego koledzy założyli gang. Jako dwunastolatek zaczął brać narkotyki. Rok później został po raz pierwszy aresztowany. Uczestniczył w kradzieżach samochodów, włamaniach i napadach z bronią w ręku. Wielokrotnie trafiał do więzienia za udział w bójkach i rozruchach.

      Niekiedy aż trudno uwierzyć, że dana osoba należy do gangu. Martha — zadbana, wzorowa uczennica szkoły średniej — dobrze się uczyła i na zajęciach zachowywała się bez zarzutu. Jednocześnie jednak dowodziła gangiem, który handlował marihuaną, heroiną i kokainą. Dopiero gdy jeden z jej przyjaciół został kilkakrotnie postrzelony i zmarł, Martha przestraszyła się i zerwała z dotychczasowym trybem życia.

      Dlaczego wstępują do gangów

      To zaskakujące, ale niektórzy mówią, że wstąpili do gangu w poszukiwaniu miłości. Pragnęli przywiązania i zażyłości, a tego brakowało w ich domach. Jak zauważono w hamburskiej gazecie Die Zeit, w bandach ulicznych młodzi ludzie próbują znaleźć poczucie bezpieczeństwa, którego dotąd nigdzie nie zaznali. Według Erica, byłego członka gangu, jeśli nie odczuwasz miłości w rodzinie, „wychodzisz z domu, by poszukać czegoś lepszego”.

      Pewien ojciec, który dawniej należał do gangu, tak opisuje swą młodość: „Co rusz dostawałem się do więzienia — za zakłócanie porządku, za udział w bijatykach i rozruchach — aż w końcu oskarżono mnie o usiłowanie zabójstwa podczas strzelania z jadącego samochodu”. Kiedy później miał syna, Ramira, nie poświęcał mu czasu. Chłopiec podrósł i również wstąpił do gangu, a po jednej z bójek został aresztowany. Na żądanie ojca, by opuścił szajkę, zawołał: „Teraz oni są moją rodziną!”

      Pielęgniarka z teksaskiego szpitala, która przez nieco ponad rok prowadziła rozmowy ze 114 młodymi ofiarami strzelanin, mówi: „To dziwne. Chyba nigdy nie słyszałam, by ktoś z nich zapytał o matkę lub innego członka rodziny”.

      Co ciekawe, do gangów wstępują nie tylko dzieci z biedniejszych części miasta. Kilka lat temu na łamach kanadyjskiego czasopisma Maclean’s funkcjonariusz policji oznajmił, że w jednej szajce można było spotkać młodych ludzi zarówno z najzamożniejszych, jak i najuboższych dzielnic. Choć różnią się pochodzeniem, trzymają ze sobą z tej samej przyczyny — szukają więzi rodzinnej, której nie ma w ich domach.

      W pewnych okolicach młodzież dorasta w przeświadczeniu, iż przynależność do gangu jest czymś zupełnie normalnym. Szesnastoletni Fernando wyjaśnia: „Uważają, że wstąpienie do bandy pomoże im rozwiązać własne problemy. Myślą sobie: ‚Znajdę przyjaciół. Są silni i noszą broń. Ochronią mnie i nikt nie zrobi mi krzywdy’”. Wkrótce jednak nowicjusze się przekonują, że jako członkowie gangu, stają się celem ataku jego wrogów.

      Gangi często działają na terenach, gdzie ludzie mają zbyt mało pieniędzy, a zbyt dużo broni palnej. Ponadto, jak donoszą środki przekazu, w niektórych klasach wielkomiejskich szkół dwie trzecie uczniów pochodzi z rodzin niepełnych. Czasami matka uczennicy jest narkomanką i nie wraca na noc do domu, a dziewczyna rano przed lekcjami musi zaprowadzić do przedszkola swe nieślubne dziecko.

      Gubernator stanu Kalifornia, Pete Wilson, oświadczył: „Mamy okropny problem, ponieważ mnóstwo dzieciaków chowa się bez wzorca mężczyzny, bez ojca, który by je kochał, ukierunkowywał, karcił, wszczepiał im wartości — one nie mają pojęcia, dlaczego powinny szanować siebie i innych”. Jego zdaniem niektórzy młodzi „potrafią zlikwidować [zastrzelić] człowieka najwyraźniej bez żadnych skrupułów”, gdyż nie znają współczucia.

      Wprawdzie brak więzi rodzinnych, osobistych pouczeń i solidnego wzorca moralnego to główne przyczyny popularności gangów, jednak pewną rolę odgrywają również inne czynniki. Chodzi na przykład o programy telewizyjne i filmy, ukazujące przemoc jako prosty środek zaradczy na kłopoty, o wpływ społeczeństwa, które biednym często przypisuje nieudolność i wciąż im przypomina, że nie mogą sobie pozwolić na to, co drudzy, a także o rosnącą liczbę rodzin niepełnych, w których przepracowane młode matki z trudem zarabiają na utrzymanie dzieci pozbawionych w tym czasie opieki. Ponieważ większość tych czynników nakłada się na siebie — a niekiedy występują wszystkie lub jeszcze jakieś dodatkowe — plaga gangów ulicznych szerzy się na całym świecie.

      Trudno się wydostać

      To prawda, że po pewnym czasie niektórzy członkowie gangu odchodzą i znajdują sobie inne zajęcie. Nieraz wyprowadzają się gdzieś do rodziny, co pomaga im zerwać z szajką. Często jednak wystąpienie z niej wcale nie jest takie łatwe.

      Zanim pozwoli się komuś żywo opuścić szeregi gangu, nierzadko zostaje on brutalnie pobity. Zdarzało się, że do takich osób strzelano z broni palnej. Kto przeżył, mógł odejść! Czy warto znosić tak okrutne traktowanie, aby się wydostać z bandy?

      Były członek gangu wyjaśnia, dlaczego chciał z niego wystąpić: „Zginęło już pięciu moich przyjaciół”. Życie należących do bandy jest najeżone niebezpieczeństwami. W czasopiśmie Time opisano dzieje członka chicagowskiej szajki: „Był w niej siedem lat, a w tym czasie został postrzelony w żołądek, uderzono go w głowę podkładem kolejowym, złamał rękę w bójce, dwukrotnie siedział w więzieniu za kradzież samochodu (...) A teraz, kiedy w końcu uporządkował swe życie, próbują go dostać w swoje ręce dawni koledzy”.

      Zmiana na lepsze jest możliwa

      Brazylijczyk Eleno należał kiedyś do gangu, w którym walczono na noże, a czasami sięgano po broń palną. Czuł się poszkodowany przez los, więc z satysfakcją rozbijał różne przedmioty i napadał na ludzi. Współpracownik zaczął rozmawiać z nim o Biblii. Później Eleno wybrał się na zgromadzenie Świadków Jehowy, gdzie spotkał dawnych kolegów ze swej bandy, a także człowieka, który kiedyś należał do wrogiego gangu. Choć wcześniej było to nie do pomyślenia, wszyscy przywitali się jak bracia.

      Czy takie rzeczy naprawdę się zdarzają? Oczywiście! Niedawno przedstawiciel Przebudźcie się! spotkał się z byłymi członkami czołowych gangów z Los Angeles, którzy usługują teraz w zborach Świadków Jehowy. Po kilku godzinach rozmowy jeden z nich na chwilę zamilkł, oparł się wygodnie i powiedział: „Spójrzcie! Siedzą tutaj dawni wrogowie i miłują się jak bracia!” Wspólnie przyznali, że swą przemianę z bezwzględnych bandytów w ludzi życzliwych i serdecznych zawdzięczają poznaniu Bożych zasad za pomocą dokładnego studium Biblii.

      Czyżbyśmy naprawdę mówili o naszych latach dziewięćdziesiątych? Czy obecnie członkowie gangów rzeczywiście mogą się tak zmienić? Owszem, pod warunkiem, że chętnie poddadzą się oddziaływaniu pobudzającej mocy Słowa Bożego, a następnie dostosują swe życie do mierników biblijnych. Jeżeli należysz do gangu, czy nie uważasz, że warto dokonać takiej zmiany?

      Biblia zachęca, by „odrzucić starą osobowość, która odpowiada waszemu poprzedniemu sposobowi postępowania” i „przyoblec się w nową osobowość, stworzoną według woli Bożej w rzeczywistej prawości i lojalności” (Efezjan 4:22-24). W jaki sposób kształtuje się ta nowa osobowość? W Piśmie Świętym czytamy, że może być ona ‛odnowiona dzięki dokładnemu poznaniu na obraz Tego [Boga], który ją stworzył’ (Kolosan 3:9-11).

      Czy rzeczywiście warto zdobyć się na taki wysiłek? Z pewnością! Jeżeli jesteś członkiem gangu, niewątpliwie potrzebna ci będzie pomoc. W twojej okolicy mieszkają ludzie, którzy chętnie ci jej udzielą. Niemniej w wypadku dzieci często najbardziej dobroczynny wpływ potrafią wywrzeć rodzice. Rozważmy więc teraz, co oni mogą zrobić, by chronić swe dzieci przed gangami.

      [Ilustracja na stronie 7]

      Prawda biblijna zjednoczyła byłych członków rywalizujących gangów

  • Chrońmy nasze dzieci przed gangami
    Przebudźcie się! — 1998 | 22 kwietnia
    • Chrońmy nasze dzieci przed gangami

      „Dzieci potrzebują kogoś, kto się o nie troszczy” (Not My Kid — Gang Prevention for Parents).

      Z WYJĄTKIEM więzi z Bogiem nie ma nic cenniejszego od naszych dzieci. Powinniśmy z nimi rozmawiać, słuchać, co mają do powiedzenia, przytulać je i dawać im odczuć, że są dla nas bardzo ważne. Musimy je uczyć właściwych mierników — jak być uczciwym, uczynnym, życzliwym i jak prowadzić szczęśliwe życie.

      Kierownik pewnego zakładu poprawczego wskazał na poważny problem naszych czasów, gdy oświadczył: „W rodzinie nie wszczepia się odpowiednich wartości”. Niewątpliwie musimy to robić. Powinniśmy postępować tak, jak byśmy chcieli, żeby postępowały nasze dzieci, i pomóc im dostrzec, że dzięki temu życie sprawia nam więcej radości. Gdybyśmy ich nie nauczyli zdrowych zasad, czy moglibyśmy oczekiwać, że będą się nimi kierować?

      W amerykańskim czasopiśmie pedagogicznym Today napisano, że gangi często przyciągają młodych ludzi, którzy „uważają siebie za nieudaczników”, „pragną poczucia bezpieczeństwa, przynależności do grupy i akceptacji środowiska”. Jeżeli w domu rzeczywiście zapewnimy to wszystko dzieciom — jeśli będą się czuły bezpieczne i miały głębokie przeświadczenie, iż zarówno ich życie rodzinne, jak i osobiste jest udane — to prawdopodobnie nie dadzą się zwieść obiecankami członków gangu.

      Dowódca kalifornijskiego oddziału policji do walki z gangami opowiada, jaki wstrząs maluje się na twarzach rodziców, gdy do drzwi puka funkcjonariusz, by ich poinformować o kłopotach syna lub córki. Wprost nie mogą uwierzyć, że ich dziecko, które w swym mniemaniu tak dobrze znają, zrobiło coś złego. Ale ono znalazło nowych przyjaciół i się zmieniło. Rodzice po prostu tego nie zauważyli.

      Zachowywanie ostrożności

      Mieszkańcy rejonów, w których działają grupy przestępcze, radzą, by zarówno młodzi, jak i starsi przejawiali rozeznanie i nie narażali się członkom gangów ani ich nie prowokowali. Strzeż się zgraj chuliganów i nie naśladuj ich zachowania ani wyglądu, na przykład koloru czy fasonu odzieży. Upodabniając się do nich, możesz się stać celem ataków rywalizującej szajki.

      Ponadto jeśli ktoś swoim ubiorem i postępowaniem sprawia wrażenie, że chciałby należeć do gangu, jego członkowie mogą próbować go do niego wciągnąć. Mieszkający w Chicago ojciec trojga dzieci wskazał też na znaczenie poznania poglądów miejscowych chuliganów. Zauważył: „Gdybym przesunął daszek czapki na prawą stronę, pomyśleliby, że ich lekceważę”. A to może sprowokować do ataku!

      Zajmuj się dziećmi

      Pewna matka powiedziała: „Musimy wiedzieć, co nasze dzieci czują i co robią. Nie mamy szans, jeśli nie okażemy im osobistego zainteresowania”. Zdaniem innej kobiety problemu gangów nie rozwiąże nikt poza samymi rodzicami. Oto jej słowa: „Dajmy [dzieciom] miłość. Jeżeli one zrujnują sobie życie, to my też”.

      Czy wiemy, z kim się przyjaźnią nasze dzieci, gdzie chodzą po lekcjach i co robią wieczorami? Oczywiście nie każda matka może być w domu, gdy dzieci wracają ze szkoły. Ale samotne kobiety, które ciężko pracują, aby zarobić na czynsz i żywność, mogłyby się umówić z kimś zaufanym, na przykład z drugą matką, że zaopiekuje się dziećmi po południu.

      Mieszkańca pewnej dzielnicy opanowanej przez gangi zapytano, w jaki sposób chroniłby przed nimi własne dziecko. Odpowiedział, że przeszedłby się z synem po okolicy, by mu uświadomić skutki działalności tych grup. Zwróciłby uwagę na graffiti, opłakany stan budynków, tłumacząc, że „okolica nie jest bezpieczna, a chuligani tylko się wałęsają i marnują sobie życie”. „Następnie”, dodał, „wyjaśniłbym mu, iż uniknie takiego losu, gdy będzie stosować się w życiu do zasad biblijnych”.

      Już samo szczere interesowanie się zajęciami szkolnymi dzieci może być dla nich ochroną. Jeżeli została zaplanowana wywiadówka lub jakieś inne spotkanie rodziców z pedagogami, koniecznie się na nie udaj. Zapoznaj się z nauczycielami dziecka; niech wiedzą, że się o nie troszczysz i interesujesz się jego nauką. Gdyby szkoła nie organizowała zebrań rodziców, spróbuj sam porozmawiać z nauczycielami o postępach dziecka i o tym, jak ty mógłbyś mu pomóc.

      Sondaż przeprowadzony w dużym amerykańskim mieście wykazał, że do gangu wstąpiło 9 procent uczniów, którym rodzina pomagała odrabiać lekcje lub ich do tego mobilizowała. Ale w domach, gdzie dzieciom nie poświęcano takiej uwagi, członkami gangu zostało dwukrotnie więcej uczniów — aż 18 procent. W kochających się, zżytych rodzinach, które wspólnie się angażują w pożyteczne zajęcia, istnieje mniejsze prawdopodobieństwo, że dzieci dadzą się skusić złudnymi obietnicami gangów.

      Rzeczywiste potrzeby naszych dzieci

      Nasze dzieci potrzebują tego samego, co my — miłości, życzliwości i czułości. Wielu młodych nigdy nie obdarowano czułym, serdecznym dotykiem ani nie powiedziano im, że komuś naprawdę na nich zależy. Oby tak nie było z naszymi dziećmi! Przytulajmy je, mówmy im, że je kochamy, upewniajmy się, czy żyją według zasad moralnych, które im wszczepiamy. Dzieci są dla nas zbyt cenne, aby się do nich odnosić w inny sposób.

      Gerald, były członek gangu, wyjaśnia: „Nie miałem ojca, na którym mógłbym się wzorować, więc chcąc wypełnić tę pustkę, wstąpiłem do bandy”. Jako dwunastolatek zażywał już narkotyki. Ale gdy miał 17 lat, jego matka zgodziła się na regularne domowe studium Biblii ze Świadkami Jehowy. Słuszne zasady z Pisma Świętego zaczęła wprowadzać w czyn. Gerald opowiada: „Zauważyłem zmianę, która w niej zaszła, i pomyślałem sobie: Coś w tym musi być”. Wspaniały przykład matki pobudził go do przeobrażenia własnego życia.

      Dzieci muszą widzieć, że stanowimy dobry wzór do naśladowania — że sami postępujemy zgodnie z tym, czego je uczymy. Powinny mieć możliwość wyrobienia sobie pochlebnego zdania o swej rodzinie i to nie na podstawie tego, co ona posiada, lecz na podstawie tego, co robi. Należy im dopomóc, aby trzymanie się norm moralnych wpływało korzystnie na ich poczucie własnej wartości. Ira Reiner, pełniący niegdyś funkcję prokuratora okręgowego w Los Angeles, ujął to następująco: „Musimy dotrzeć do dzieciaków, zanim one dotrą do gangów”.

      Zaspokajanie potrzeb

      Dobra materialne, które dajemy naszym dzieciom, nie są najważniejsze. Tak naprawdę liczy się to, czy pomożemy im wyrosnąć na serdecznych i troskliwych ludzi kierujących się wzniosłymi zasadami moralnymi. W Biblii czytamy, że prawy Jakub powiedział o swym potomstwie: „dzieci, którymi Bóg łaskawie [mnie] obdarzył” (Rodzaju 33:5). Jeżeli uważamy nasze dzieci za dar od Boga, chętnie będziemy odnosić się do nich z miłością, ucząc je prowadzenia uczciwego, porządnego i czystego życia.

      A zatem ze wszystkich sił starajmy się tak postępować, aby stanowić dla naszych dzieci dobry przykład. Dawajmy im powody do odczuwania zdrowej dumy z domowników — nie z ich dóbr materialnych, lecz z przymiotów. Dzięki temu będą mniej skłonne szukać oparcia na ulicy.

      Wracając pamięcią do lat swej młodości, pewien dziadek mówi: „Nigdy nie zrobiłbym niczego, co by przyniosło wstyd rodzinie”. Przyznaje, iż wynikało to ze świadomości, że rodzice bardzo go kochają. Oczywiście osobom, które w domu nigdy nie zaznały miłości, może nie być łatwo okazywać ją własnym dzieciom. Jednakże muszą nad tym pracować.

      Dlaczego to takie ważne? Odpowiedź znajdujemy w czasopiśmie „What’s Up”, wydawanym przez pewne stowarzyszenie do walki z gangami, działające w stanie Utah: „Kiedy młodzi czują się kochani i bezpieczni — nie pod względem finansowym, lecz emocjonalnym — zazwyczaj nie odczuwają potrzeby przyłączenia się do gangu”.

      Niektórzy mogą sądzić, że takie kochające się rodziny chyba już nie istnieją. Ale tak nie jest. Wiele z nich spotkasz w zborach Świadków Jehowy na całym świecie. Chociaż nie są doskonałe, mają jednak dużą przewagę nad innymi rodzinami: Studiują wypowiedzi biblijne na temat wychowywania dzieci i starają się stosować te zbożne zasady w życiu. A prócz tego rodzice wpajają je swym dzieciom.

      Świadkowie Jehowy zgadzają się z opinią wyrażoną na łamach czasopisma The Journal of the American Medical Association: „Nie należy się spodziewać, że (...) nastolatki po prostu powiedzą ‚nie’, jeśli nie damy im w zamian czegoś, czemu by mogły powiedzieć ‚tak’”. Innymi słowy — aby nasze dzieci powiedziały „tak” rzeczom dobrym i budującym, musimy im je wskazać.

      Nikt z nas nie chciałby być w sytuacji pewnego ojca, który wyznał: „Mój syn znalazł w gangu atmosferę solidarności i akceptacji, jakiej nigdy wcześniej nie odczuł”. Nie chcielibyśmy również usłyszeć od naszych dzieci tego, co powiedział pewien chłopiec: „Wstąpiłem do gangu, bo potrzebowałem rodziny”.

      To my, ojcowie i matki, musimy być tą rodziną. Dołóżmy wszelkich starań, żeby nasze drogie dzieci zawsze znajdowały w niej ciepło i miłość.

      [Ramka i ilustracje na stronie 10]

      Wskazówki dla troskliwych rodziców

      ✔ Poświęcaj dzieciom czas; róbcie coś całą rodziną

      ✔ Poznaj kolegów swego dziecka i ich rodziny; miej nadzór nad tym, gdzie i z kim ono przebywa

      ✔ Niech dzieci wiedzą, że mogą przyjść do ciebie w każdej chwili i z każdym problemem

      ✔ Ucz je szacunku dla innych ludzi, ich praw i poglądów

      ✔ Bądź dla dziecka wsparciem, zapoznając się z jego nauczycielami; niech nauczyciele wiedzą, że doceniasz i popierasz ich wysiłki

      ✔ Nie rozwiązuj problemów krzykiem ani siłą

      Dzieci potrzebują czułych wyrazów miłości

      [Ilustracja na stronie 9]

      Interesowanie się zajęciami szkolnymi dziecka może być dla niego ochroną

Publikacje w języku polskim (1960-2026)
Wyloguj
Zaloguj
  • polski
  • Udostępnij
  • Ustawienia
  • Copyright © 2025 Watch Tower Bible and Tract Society of Pennsylvania
  • Warunki użytkowania
  • Polityka prywatności
  • Ustawienia prywatności
  • JW.ORG
  • Zaloguj
Udostępnij